Lectio Divina

XIII niedziela zwykła – uroczystość świętych apostołów Piotra i Pawła

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»

A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».

Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».

Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

LUDZIE SUMIENIA

1. Tylko człowieka sumienia stać na samokrytykę etyczną, która objawia się żalem i wstydem przed sobą z powodu popełnionego zła. Buta i pewność siebie w dziedzinie samooceny cechuje kogoś, kto zatracił już zdolność widzenia dobra i zła, stłamsił sumienie, zagłuszył jego głos. Tę ocenę dokonywaną przez sumienie trafnie wyraża buddyjska formuła: „Nikt nie widział, jak grzeszyłem, ni ludzie, ni bogowie; ale grzech mój mnie zna i ja znam swój grzech”. Obiektywne poczucie dobra i zła wyraża też inne przysłowie: „Ażeby rozróżnić dobro od zła, nawet najnędzniejsi nie potrzebują książek”. Święto świętych Piotra i Pawła przypomina postaci Apostołów, którzy poznali siłę głosu sumienia, umieli podjąć pokutę i powrócić na ścieżki Prawdy, płacąc najwyższą cenę za wierność jej.

Piotr jawi się w Ewangelii jako człowiek mocnego charakteru, mąż głębokiej wiary, szybko podejmujący decyzje. Jest też obarczony wieloma ułomnościami natury ludzkiej: zbyt pewny siebie (Mt 26, 33–35), porywczy, działający nerwowo i przedwcześnie (Mt 14, 28–31), pełen panicznego strachu przed cierpieniem (Mk 8, 32n). W obronie Mistrza dobywa miecza, a kapituluje przed służącą, przysięgając: „Nie znam tego człowieka” (Mt 26, 72). Po tym fiasku jawi się pełen smutku i żalu: „Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał” (Mt 26, 75). Ocenia się surowo i przyznaje się do swej małości: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5, 7). Jest gotów do pokuty, do naprawy miłością swej słabości: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17).

Paweł był gorliwym prześladowcą Kościoła, zapalczywie atakował kolejne gminy wierzących w Chrystusa. Potrzebny był szczególny znak, „głos Boga”, by odmieniło się jego serce. Bóg interweniował w historii w chwilach wyjątkowych, gdy sytuacja niejako zmuszała Go, by działał, wkroczył bezpośrednio tam, gdzie chodziło o Jego chwałę lub chwałę Jego dzieci. Głos z nieba daje się słyszeć w szczególnych okolicznościach: udręki, zagrożenia poważnym błędem, dla wprowadzenia kogoś na dobrą drogę. Modlący się Piotr ujrzał spuszczające się z nieba wielkie płótno wypełnione nieczystymi zwierzętami, których mięsa nie wolno było Żydom spożywać, i słyszy głos: „Zabijaj i jedz”. Potrzeba Bożego Głosu, by go przekonać, bo Bóg chce zaprowadzić do swego stołu pogan, a zbawienie milionów dusz jest ważniejsze niż przestrzeganie przepisów.

Paweł słyszy głos: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Trudno ci wierzgać przeciwko ościeniowi”. Bat Kol (dosłownie: „córka głosu”) to pełna szacunku forma mówienia o głosie Boga, który po raz pierwszy objawił się Mojżeszowi na górze Synaj. Głos ten można słyszeć zarówno we śnie, jak i na jawie, może go słyszeć jeden człowiek, ale i cała gromada ludzi. Paweł usłyszał ten głos i zrozumiał na tyle, że odmienił swe życie.

2. Następcy świętych Piotra i Pawła musieli i muszą być ludźmi mocnego ducha, silnych przekonań i niezachwianego sumienia. Na różne sposoby próbowano oskarżać ich o lekceważenie Prawdy, porzucanie dobrych dróg i szukanie koniunkturalnych rozwiązań w ich posłudze. Przykładem może być papież Pius XII, wielokrotnie oskarżany o to, że nie interesował się sprawami Polski podczas II wojny światowej. Oskarżenie to, które miało przynieść dezaprobatę Polaków wobec papieża, formułowane przez propagandę partyjną, nie miało nic wspólnego z faktami. Już 21 października 1939 roku w encyklice Summa Pontificatus Ojciec święty stwierdzał: „A krew tych ludzi (…) zda się podnieść żałosny jęk, zwłaszcza spośród tego narodu, mamy na myśli naród polski, który dla swej niewzruszonej wierności oraz wspaniałych zasług dla kultury chrześcijańskiej, zapisanych w dziejach i przekazanych nieśmiertelności, domaga się jak najsłuszniej ludzkiego i braterskiego współczucia” (AAS 1929, nr 30, s. 449). W liście do abpa Adama Sapiehy z 23 grudnia 1940 roku Pius XII pisał: „(…) ułatwiliśmy wam pracę duszpasterską przez udzielenie nadzwyczajnych władz: waszym wygnańcom, waszym żołnierzom, przebywającym w niewoli poza granicami kraju, dopomogliśmy przez dostarczenie posiłków, rodakom waszym porozmieszczanym w Szwajcarii przesłaliśmy różnego rodzaju zaopatrzenie (…)”. Przemawiając do przedstawicieli Polskich Sił Zbrojnych 28 sierpnia 1944 roku, papież mówił: „(…) choć wasza ziemia ojczysta czerwieni się cała od krwi, która ją zalewa, prawo wasze jest tak pewne, iż mamy niezłomną nadzieję, że wszystkie narody świata uświadomią sobie, jaki to dług mają względem Polski, która była widownią, a zbyt często przedmiotem ich starć…”.

W okresie posoborowym krytyka Kościoła jedynie się nasiliła. Jak tłumaczył papież Paweł VI: „Prawdziwym problemem jest to, że Kościół otwiera się na świat i odnajduje świat, który już w większości nie wierzy”. Papież zauważa także tendencje do autodestrukcji wewnątrz Kościoła: „(…) do świątyni Boga przedostał się dym szatana. Wątpliwości, niepewność, dyskusje, niepokój, niezadowolenie, spory. Brak zaufania do Kościoła. W nasze sumienie wdarło się zwątpienie, i to wdarło się przez okna, które uchyliliśmy po to, aby nimi mogło przedostać się światło”.

3. W jednej z powiastek kaznodziejskich, pt. Budowniczy mostów, jest mowa o braciach, którzy żyli w zgodzie i jedności przez wiele lat, aż pewnego razu się pokłócili. Wówczas starszy tak poprowadził koryto rzeki, że przecięła łąkę między ich domami i oddzieliła ich od siebie. Przechodzącemu cieśli polecił zbudować wysoki mur, który szczelnie oddzieli go od brata, zasłoni widok na jego dom. Zostawił go przy pracy na kilka dni, gdyż musiał wyjechać. Po powrocie ze zdziwieniem zobaczył, że cieśla zbudował most zamiast muru. Na nim bracia spotkali się na nowo. A cieśla poszedł dalej, łączyć innych ludzi. Papież nosi też tytuł „Pontifex” – Budowniczy mostów.

ks. prof. Andrzej Zwoliński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *