Blog
Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa
Jezus opowiedział faryzeuszom i uczonym w Piśmie następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła.
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia».
OTWARTE SERCE
1. Królowa szkocka Maria Stuart, skazana na śmierć przez angielską Elżbietę, tuż przed wykonaniem wyroku wypowiedziała znamienne słowa: „Jeżeli po mojej śmierci otworzycie moją pierś i wyjmiecie moje serce, znajdziecie na nim wyryte jedno słowo: Szkocja!”. Chrystus nosił w swoim sercu całą ludzkość, dla której poniósł ofiarę krzyża. Zaraz po opisie Jego śmierci następują słowa: „Gdy podeszli żołnierze do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 33–34).
Św. Jan nie bez powodu odnotował ten szczegół. W jego otoczeniu niektórzy twierdzili, że niemożliwe jest, by Bóg miał prawdziwe ciało, a przecież krew i woda mogły wypłynąć jedynie z prawdziwie ludzkiego ciała. Od początku nauki Kościoła dopatrywano się w tej scenie symboliki. Woda wypływająca z przebitego boku stała się znakiem chrztu św., a krew – Eucharystii. To Męka umożliwiła, że człowiek przez chrzest staje się członkiem Kościoła, a w Eucharystii może jednoczyć się z Chrystusem. Św. Augustyn mówił, że „serce zostało otworzone”, nie przebite – tzn. że staje przed nami otworem pełne miłosierdzia, gotowe przyjąć każdego. Otwarte serce Jezusa uosabia całą miłość Boga. Jeżeli ktoś daje swoje serce, znaczy to, że daje całego siebie.
2. Z Boga otrzymaliśmy miłość i tylko przez nią możliwy jest powrót do Niego. W 1832 roku zmarł Johann Wolfgang Goethe (ur. 1749), wielki niemiecki poeta, autor licznych utworów lirycznych, epickich, dramatycznych, powieści i rozpraw teoretycznych. Do słynnych jego utworów należą np. Cierpienia młodego Wertera, Herman i Dorota czy Egmont. Najwybitniejszym jego dziełem, pisanym przez całe życie, pozostaje jednak dramat fantastyczny Faust. Jego bohater, doktor Faust, dąży do zdobycia pełni wiedzy. Chce rozwiązać tajemnice bytu, sięgnąć do istoty życia. Na tej drodze popełnia szereg błędów, nie są mu obce różne występki, wiąże się nawet paktem z szatanem. Ale pod koniec życia znajduje szlachetny cel, jakim jest poświęcenie swej pracy dla dobra całej ludzkości. Pragnie użyźnić rozległe tereny wydarte morzu: „Otworzą się przestrzenie dla milionów ludzi; / pod gór ochroną, u stóp zielonego zbocza / wyrośnie młoda ludzkość dziarska i robocza. / Do takich czynów wola ma się zrywa! / I wtedy mógłbym rzec: trwaj chwilo, / o chwilo, jesteś piękną! / Czyny dni moich czas przesilą, / u wrót wieczności klęknę”. Jego pragnienie dobra dla innych zostanie docenione przez Boga. Faust dostąpi zbawienia; ciało jego uniosą aniołowie w niebiosa. A Goethe podsumuje jego losy słowami: „Zbawion być może, kto się dążeniem wieczystym trudzi. / A jeśli miłość ma go w swej pieczy, płynąca z góry, / Witać go będą słowem serdecznym anielskie chóry” (Faust, cz. 2).
Człowiek współczesny wydaje się jednak znudzony dążeniem do dobra. Jak zauważył rosyjski myśliciel Mikołaj Bierdiajew: „Wiara w człowieka, w jego siłę twórczą i w jego powołanie zaginęła w zachodniej kulturze… Człowiek wydaje się znużony własną duchową wolnością i tęskni za jakąś mocą, która mogłaby kształtować jego wewnętrzne życie. Zmęczył się człowiek sam sobą. Stracił wiarę w siebie i szuka nadczłowieka, by się o niego oprzeć, chociażby ten stanął przed nim w postaci anonimowego kolektywu”.
3. Człowiek, który nie chce przyjąć zaproszenia od Boga z otwartym sercem, ulega potędze zła. Historia ma na to liczne przykłady, jak choćby mordowanie katolików w Hiszpanii w latach 30. (pastorów i kościołów protestanckich w ogóle nie tknięto), która była próbą całkowitego zniszczenia Kościoła. Doszedłszy do władzy w 1931 roku, partie i ruchy republikańskie (anarchistyczne, komunistyczne, socjalistyczne) rozpoczęły sianie nienawiści religijnej. Historyk Hugh Thomas (znany jako lewicowy) napisał: „Nigdy w dziejach Europy, a może i świata, nie widziano tak zaciekłej nienawiści do religii i jej ludzi”. Proboszcza z Navalmorel poddano takiej samej kaźni jak niegdyś Jezusa: biczowaniu, ukoronowaniu cierniem, kończąc na ukrzyżowaniu – a on zachowywał się jak Jezus, przebaczając katom i modląc się za nich. Zakonników zamykano w ogrodzeniu z bykami przeznaczonymi do walk na arenie, a po masakrze – podobnie jak bykom – odcinano im uszy. Księży i siostry zakonne palono żywcem. Pewną kobietę, „winną” tego, że była matką dwóch jezuitów, uduszono, wtłaczając jej do gardła krzyż. W pewnym momencie na froncie wojny domowej zabrakło benzyny, gdyż wylewano ją strumieniami, paląc ludzi, dzieła sztuki, zabytkowe biblioteki kościelne. Od lipca 1936 roku rzezie stały się przerażające i powszechne. Dom salezjanek w Madrycie został napadnięty i spalony, zakonnice zgwałcono i dobito kijami, oskarżając je, że dawały dzieciom zatrute cukierki. Zwłoki zakonnic klauzurowych były odgrzebywane z grobów i wystawiane na urągowisko. W niektórych diecezjach, np. w Barbasto w Aragonii, w ciągu jednego roku wymordowano 88 procent duchowieństwa diecezjalnego. Zginęło w okrutny sposób 12 biskupów, ponad 4 tys. księży diecezjalnych (łącznie z klerykami), ponad 2 tys. zakonników i blisko 300 zakonnic – w sumie 6832 ofiary „duchowne”. Ponadto zabito dziesiątki tysięcy świeckich, przy których znajdowano jakiś medalik, święty obrazek czy jakikolwiek znak wiary. Szaleństwo braku miłości przechodzi wszelkie wyobrażenie normalnych ludzi.
Czasem człowiek staje się sprawcą zła, zgorszenia, grzechu. Jego serce jest wówczas zawsze zamknięte, zasklepione, małe i kamienne. Bardzo często w ten sposób – przywołując twardość zimnej skały – opisujemy nieczułe serce. Otwartość serca zawsze oznacza pragnienie bycia z innymi i dla innych, daje im schronienie, poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
ks. prof. Andrzej Zwoliński