Blog
Wniebowstąpienie Pańskie rok A
Dz 1, 1–11; Ef 1, 17–23; Mt 28, 16–20
Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».
Zdzisław Kijas OFMConv.
Obecność i działanie Jezusa w świecie
1. Ewangelista mówi, że Apostołowie udali się do Galilei.A więc nie zostali tam, gdzie byli, ale musieli ruszyć się z miejsca, w którym przebywali, i udać się w nowe, gdzie czekał na nich Chrystus. Pisałem przed laty w swojej książce Wrócić do Jerozolimy, że Bóg nie jest tam, gdzie chciałby tego człowiek, ale przeciwnie – chce, aby człowiek był tam, gdzie jest On.
Jezus nie pozwolił uczniom zostać w Jerozolimie, a przecież – myśląc po ludzku – to właśnie Jerozolima mogła wydawać się właściwym miejscem na Jego wstąpienie do nieba. Tutaj przecież dokonało się wszystko, co najważniejsze dla Niego – Jego nauczanie, pojmanie, skazanie, śmierć i zmartwychwstanie. Najbardziej istotne etapy Jego ziemskiej egzystencji. I oto teraz, kiedy ma wrócić do Ojca, każe swoim przyjaciołom opuścić Jerozolimę i udać się peryferyjnej, jak by nie było, Galilei, bo postanowił, że stamtąd właśnie wróci do Ojca. Dlaczego tam? Może dlatego, że właśnie tam Jezus stawiał pierwsze kroki w swojej ziemskiej historii. Tam znajdował się Nazaret i inne miejsca, świadkowie Jego młodości, dorastania, dojrzewania. W tych miejscach – jak czytamy w Ewangelii według św. Łukasza – Jezus wzrastał w mądrości u Boga i u ludzi. Tam czuł się młody, wolny, żyjąc w przyjaźni z innymi. To dlatego – jak należy przypuszczać – Jezus chce wrócić do domu Ojca właśnie z Galilei.
Chce powrócić do domu Ojca w miejscu ważnym dla siebie, swojej ziemskiej wędrówki, najpiękniejszym. Jakby chciał zabrać ze sobą najcudowniejsze wspomnienia z ziemi, gdzie był blisko ludzi, a ludzie blisko Niego, gdzie miał wielu przyjaciół, ludzi sobie życzliwych, z którymi uczył się, pracował, dorastał.
To pięknie, kiedy szukamy w przeszłości dobrych wspomnień, nie skupiamy się natomiast na tych negatywnych, wręcz złych.
Kiedy żył w Galilei, Jezus wydawał się taki „zwyczajny”. Nie był jeszcze wtedy wielkim Mistrzem, cudotwórcą. Był podobnym do innych młodym Żydem. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? (Mk 6, 3) – pytali sąsiedzi.
Bóg ukochał rzeczy proste, zwyczajne, skromne i dyskretne. Dlatego postanowił wrócić do Ojca w środowisku skromnym, zwyczajnym, na pozór bez znaczenia.
Wraca się najlepiej do rzeczywistości, kiedy zaczyna się od początku. Najpiękniejsza jest pierwsza gorliwość, pierwszy zapał, pierwsza myśl.
2. Bardzo słaby bilans tylu lat pracy! Kiedy Jezus odchodzi do Ojca, wraca tam, skąd przybył, na ziemi zostawia po sobie tylko jedenastu uczniów. Czy to nie mało? Może rzeczywiście za mało jak na Syna Bożego? Po ludzku wręcz przerażająco mało. Tak wielkie przesłanie, tak wielki obszar świata: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody. Mają pójść do wszystkich narodów, a jest ich tylko jedenastu.
Nie mają czekać na efekty swojego przepowiadania. Ich najważniejszym zadaniem jest „iść” i głosić. Tego oczekuje od nich Jezus. Nie mówi, że będą szły za nimi tłumy, że ludzie i narody uwierzą ich słowom i nawrócą się, przyjmując chrzest. Nic podobnego! Mówi tylko, że mają iść i głosić.
Mają iść do wszystkich, bez wyjątku. Nie mają robić rozróżnienia między – ich zdaniem – lepszymi czy gorszymi, bliższymi im czy dalszymi. Nic podobnego! Ich zadaniem jest iść i głosić wszystkim.
Mają naśladować w tym swojego Mistrza. On również przemierzał wsie i miasteczka, głosząc dobrą nowinę o zbawieniu. I wielu w Niego uwierzyło, ale nie wszyscy. Ci, którzy nie uwierzyli, skazali Go nawet na śmierć, ale zostali oszukani w swoich ziemskich knowaniach. Inteligencja ziemska okazała się błędna w konfrontacji z inteligencją Boga. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności (Mdr 3, 2–4) – mówił autor Księgi Mądrości, jakby chciał opisać działanie Jezusa i Jego owoce.
Wielu zdało się, że sprawa Jezusa wraz z Jego skazaniem i śmiercią została jednoznacznie rozwiązana, lecz się mylili. Paradoksalnie, Bóg jest najmocniejszywtedy, kiedy po ludzku wydaje się najsłabszy, wręcz umarły. Kiedy wielu wokół mówi: „Boga nie ma. Bóg umarł”, On właśnie odradza się i czyni rzeczy nowe, niesłychane, których dotąd ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało.
3. Gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Dlaczego powątpiewali? Czy wątpili w Jego zmartwychwstanie? Ale przecież widzieli Go własnymi oczami! Prawda o zmartwychwstaniu nie mogła być zatem źródłem ich wątpliwości. Czy wątpili w Jego bóstwo? Ale przecież – mówi Ewangelista – oddali Mu pokłon. Nie oddaje się pokłonu byle komu. W co więc wątpili?
Można sądzić, że wątpili w samych siebie. Nie wierzyli, że stać ich będzie na wypełnienie powierzonej im misji. Wątpili – widząc skromne liczby, tylko jedenaście osób, słabych, niezbyt genialnych – czy jest rzeczą możliwą iść na cały świat i głosić Ewangelię o Synu Bożym. Wątpili, czy zdołają wypełnić powierzone im zadanie.
Człowiek często wątpi w możliwość zrealizowania zadań, jakie zleca mu Bóg. Dlaczego? Bo liczy wyłącznie na siebie, na swoje siły, swoją inteligencję. Zapomina, że Bóg, powierzając mu misję, dodaje jednocześnie ważne słowa: Ja jestem z wami przez wszystkie dni.
To ważne słowa. Jezus nie oddalił się w nieznane. Nie ukrył się. Nie pozostawił Apostołów – także nas – samych z wielką i trudną misją. Nic podobnego! On nadal jest z nami. Jest obecny pośród nas, w nas, chociaż w inny sposób niż wcześniej.
Wcześniej widoczny był dla oczu ciała, ale nie był rozpoznany w swoim bóstwie. Teraz jest obecny w Duchu, dlatego musi być rozpoznany oczami wiary.
Wcześniej był razem z uczniami, teraz natomiast, po swoim wniebowstąpieniu, jest wewnątrz nich, w ich sercach.
Chociaż wstąpił do nieba, Jezus nie przebywa „za chmurami”. Przebywa poza formą, jaką widzą oczy. Dlatego potrzeba wyostrzyć oczy wiary, aby dostrzec Jego ciągłą obecność w naszym życiu, w życiu świata.
Potrzeba do tego modlitwy. Tylko ona oczyszcza oczy i serce, otwiera je na dostrzeżenie ciągłego działania Boga w świecie.
Panie! Bądź ze mną w każdym dniu mojego życiu!
Piotr Koźlak CSsR
Jest z nami do zawsze i do końca
I. O czym mówi Bóg?
Końcowym fragmentem ewangelii św. Mateusza jest opis rozesłania apostołów. Miejscem opisywanego wydarzenia jest bliżej nieokreślona góra w Galilei. W tradycji chrześcijańskiej utożsamiana była z górą Tabor. Ewangelista nie pisze o wstąpieniu Jezusa do nieba. Są w miejscu, gdzie Jezus kończy swoją działalność i przekazuje misję apostołom: mają nauczać i udzielać chrztu. Jezus mimo odejścia do Ojca obiecuje im swoją nieustanną troskę i bliską obecność.
II. Co Bóg mówi do mnie?
„Jedenastu uczniów udało się do Galilei”. Na prośbę Jezusa najbliżsi uczniowie idą do miejsca, gdzie po raz pierwszy spotkali swego Mistrza. Potem rozpoczęło się ich wspólne bycie ze sobą przez trzy lata. Przeżywali wszystko razem: mieszkanie, posiłki, spotkania z ludźmi. Pomyślę o moim życiu z Jezusem. Ile lat ono trwa? Czy przez ten czas zbliżyłem się do Jezusa, bardziej Go poznałem?
„Niektórzy jednak wątpili”. Mimo tylu lat przebywania razem, mimo że „oddali Mu pokłon”, nie wszyscy z grona apostołów wierzyli w to, co się dzieje. Mieli wątpliwości. Jezus jednak nie strofuje ich za to, że są ludźmi „małej lub chwiejnej wiary”. Zastanowię się nad moją wiarą w Boga. Czy noszę w sercu jakieś pytania, wątpliwości, które osłabiają moja wiarę? Czy mam odwagę je głośno wypowiedzieć?
„Ja jestem z wam przez wszystkie dni aż do skończenia świata” – zapewnia Jezus. Młody wykładowca historii zadaje pytania studentom, jakie słowa chcieliby wypowiedzieć jakie ostatnie w swoim życiu. Studenci proszą, by on pierwszy odpowiedział. Co on by powiedział w ostatnich zdaniach swego życia. „Niech nie pamięta mnie historia. Ale niech dobro, które pozostanie pamiętają ci, których kochałem”. Apostołowie mimo lęku i niepewności mają iść na krańce świata z pewnością miłości Boga oraz pewnością bliskości i wsparcia ze strony Jezusa. „Wniebowstąpienie Jezusa oznacza, że nie oddalił się od nas, ale że dzięki swemu byciu z Ojcem jest teraz blisko każdego z nas, na zawsze” (Benedykt XVI).
III. Do czego Bóg mnie wzywa?
Podziękuję Jezusowi, że jest zawsze przy mnie.
ks. Marcin Cholewa ks. Marek Gilski
Wniebowstąpienie Pańskie ukazuje sposób myślenia Boga.
Nie ma w nim miejsca na fragmentaryczność lub wybiórczość.
Jezus zachęca do odwagi w myśleniu i działaniu.
1. NAUCZANIE WSZYSTKICH NARODÓW. Nie chodzi o niektóre narody, ale o wszystkie. Ewangelia jest dla każdego bez wyjątku. Nie ma takiej sytuacji życiowej, takiego kontekstu historycznego, takiej mentalności, które sprawiałyby, że słowa Pana byłyby nieaktualne, niepotrzebne, niemożliwe do przyjęcia. Uczniowie Jezusa winni Go zatem głosić każdemu, w każdym czasie i w każdych okolicznościach. Czy nie sądzę, że nie warto dzielić się wiarą z innymi? Z kim ostatnio szczerze rozmawiałem o Bogu?
2. ZACHOWYWANIE WSZYSTKIEGO, CO JEZUS NAKAZAŁ. Żadne słowo Jezusa się nie uległo dezaktualizacji. Wszystkie są ponadczasowe. Stąd konieczność przekazywania ich i życia nimi w sposób wierny, nie wybiórczy, nie fragmentaryczny. Jezus wzywa uczniów, aby uczyli ludzi, jak nimi żyć. Nie niektórymi słowami, ale wszystkimi. Czy nie sądzę, że niektóre zalecenia Jezusa są nie na nasze czasy? Czy moja wiara nie jest wybiórcza? Do których zasad religijnych nie jest przekonany i dlaczego? Z kim o tym porozmawiałem?
3. OBECNOŚĆ JEZUSA PRZEZ WSZYSTKIE DNI. Nie ma dnia, w którym Jezusa nie byłoby wśród nas. Nie ma chwili, w której oddaliłby się od nas. Nie ma momentu, w którym nie towarzyszyłaby nam Jego obecność. To ważne zapewnienie. On jest ze mną na dobre i na złe. Może najbliżej jest wtedy, gdy przeżywam trudności. On je rozumie. Przecież Jego życie nie było usłane różami. Czy mam poczucie Bożej obecności? Gdzie widzę działanie Boga w moim życiu?
Bóg uczy odwagi w myśleniu i działaniu. On inspiruje do przekraczania barier. Jeśli jesteś blisko Niego, poszerzają się Twoje horyzonty.
4. Z ŻYCIA WZIĘTE. Gdy główny bohater książki Gabriela Glinki pt. Bandyta trafia do więzienia, w swojej celi spotyka człowieka, który codziennie się modli, czyta Nowy Testament i odmawia różaniec. Na początku nie może tego znieść. Rodzi się w nim agresja. Ale po jakimś czasie zauważa, że ten modlący się człowiek jest jakby nieobecny, jakby nie zauważał ciężarów życia więziennego. I to rodzi w nim, będącym kłębkiem nerwów, po prostu zazdrość.
Gdy zostają sami, stawia mu pytanie, dlaczego się modli. Okazuje się, że robi tak od ponad roku. Został skazany na jedenaście lat więzienia. Po jakimś czasie zaczął myśleć, co dalej, jak ma wyglądać jego dalsze życie. Zdecydował się więc na poddanie odwykowi i tam spotkał chrześcijańską wolontariuszkę, która dał mu książeczkę z modlitwą. Od tego się zaczęło.
A teraz daje tę książeczkę, pytającemu go o modlitwę innemu więźniowi. Po jakimś czasie, gdy znowu mają okazję rozmawiać na osobności, więzień pyta go, co mu daje modlitwa. W odpowiedzi słyszy:
– Jak poszedłem siedzieć, to czy tego chciałem, czy nie łeb odczadzał mi od dragów. Zacząłem się trochę nad sobą zastanawiać. Jak przeczytałem akt oskarżenia, pomyślałem, że mógł być znacznie gorszy. Na ćwiarę albo jeszcze gorzej. Sam wiem, co żeśmy wyprawiali. Potem na odwyku zrozumiałem to jeszcze bardziej. Pomyślałem sobie wtedy, że Ktoś uratował mnie przed czymś gorszym. Mogłem się zaćpać na śmierć albo grzać teraz dożywotkę. Potem przyszła ta dziewczyna. Właśnie to mi wtedy powiedziała i dała tę modlitwę. Tak się zaczęło i trwa do dzisiaj … A co mi daje? Myślę, że nadzieję i cierpliwość, by to wszystko jakoś znosić. Mam jedenaście lat wyroku. Do końca trochę mniej niż pięć. Jak wyjdę, będę miał trzydzieści jeden. Mogę zacząć wszystko od początku. Może się uda … O to właśnie się modlę – zakończył swoją opowieść” (G. Glinka, Bandyta, Kraków 2015, s. 26).
To szczere świadectwo poruszyło serce drugiego więźnia. Mądre świadectwo życia i wartości modlitwy. Jak niezwykle ważną rzeczą jest umiejętność odpowiedzi na pytanie, co mi daje wiara.
