Lectio Divina

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.

Duch Święty siłą Kościoła

Dz 2, 1–11; Ga 5, 16–25; J 15, 26–27; 16.12–15

Zdzisław Kijas OFMConv.

1. Niedziela Zesłania Ducha Świętego. Ostatnia niedziela w okresie wielkanocnym. Dar Ducha, otrzymany na zakończenie świąt paschalnych, jest najcudowniejszym darem. To nie „coś”, ale „Ktoś”, kto jest samym życiem, jego źródłem, niewyczerpanym źródłem miłości i nadziei, wszelkiej mocy i światła, które rozjaśnia wszystkie drogi, jakimi podąża człowiek.

Duch Święty oświeca i podnosi, uświęca oraz ożywia człowieka. Budzi w ludziach wszelkiego rodzaju dobre pragnienia i szlachetne tęsknoty, a jedną z nich jest pragnienie nieba. Przywraca też nadzieję. Dzięki Jego działaniu człowiek odzyskuje chęć i moc do dobrego życia. Zaczyna coraz bardziej tęsknić za pięknem i zarazem za tym, by sam był duchowo piękny. Piękny w swoich pragnieniach i myślach, w swoich słowach i przyjaźniach. Staje się odważny w swoich działaniach na rzecz dobra i pokoju. Gotów jest do udzielania przebaczania i przyjmowania go. Kiedy łaska Ducha Świętego zamieszkuje człowieka, staje się on mądry w pięknym świadczeniu o Chrystusie.

Duch Święty jest dla człowieka dawcą życia duchowego, „sakramentem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem”, jak pisze św. Jan Paweł II. Trzecia Osoba Trójcy Świętej rozpala ogniem miłości nasze serca. Nie widzimy, jak działa, ale dostrzegamy skutki tego w świecie i w Kościele. Jan Paweł II zauważa, że Paraklet przeobraża cierpienie w odkupieńczą miłość. Oczyszcza też sumienia, a dzięki temu zaczynamy wyraźniej słyszeć Jego głos, odczytywać Jego naukę. Duch Święty staje się naszym wewnętrznym nauczycielem. Jest naszym boskim Mistrzem, Przyjacielem, Doradcą, Powiernikiem.

2. Ponieważ jest boskim Nauczycielem, Mistrzem życia duchowego, Parakletem, czyli pocieszycielem, obrońcą, adwokatem, rolą Ducha Świętego jest też edukacja człowieka. W zakres Jego działań wchodzi więc przekonywanie człowieka (i świata), że Bóg jest Bogiem, a człowiek człowiekiem, że zadaniem człowieka jest wielbić Boga, a siebie rozważać wyłącznie w perspektywie Boga, nigdy zaś poza Nim czy wbrew Niemu.

Św. Ireneusz z Lyonu wyraźnie zaznacza, w jakim celu Duch Święty zstąpił na nas: „My, którzy otrzymaliśmy przez Ducha Świętego obraz i napis Ojca i Syna, mamy pomnożyć denar nam dany i pomnożony zwrócić naszemu Panu”. A czym jest ta misja? Czy jest nią tylko bezpośrednie głoszenie Ewangelii? Nie! Misją Ducha jest też ciągłe przekonywanie człowieka, że jego przyszłość jest wyłącznie w Bogu, nigdy zaś we własnej samowystarczalności. Przypomina On, że życie ziemskie jest pielgrzymowaniem do ojczyzny niebieskiej i dlatego człowiek nie ma tutaj, na ziemi, trwałego mieszkania.

Duch Święty staje też po stronie człowieka w jego walce z różnego rodzaju namiętnościami, które – jeśli im ulega – uśmiercają w nim życie duchowe. Duch Boży rozświetla jego myśli, pragnienia i sumienie, by wiedział, co robić, chciał tego i weryfikował ciągle, czy to czyni.

Duch Święty ożywia też Kościół. On jest jego wewnętrzną siłą, źródłem mądrości i świętości. To nie wierzący gwarantują trwałość i rozwój Kościoła, ale obecny i działający w nim Duch Święty. To dla nas źródło wielkiej pociechy i nadziei. Św. Jan Paweł II uczył, że w Kościele, opartym na fundamencie Apostołów, trwa obecność Ducha Świętego, który nieustannie go oczyszcza, uświęca i reformuje.

3. Czy wierzymy jeszcze w to piękne i wielkie działanie Ducha Świętego? Czy wierzymy w owoce sakramentu chrztu czy bierzmowania – sakramentów Ducha Świętego? Kaznodzieja papieski, kapucyn o. Raniero Cantalamessa mówił, że w życiu wielu współczesnych chrześcijan chrzest, ale też bierzmowanie, pozostaje sakramentem „związanym”. To, co należy do Boga, zostało wykonane: dar został udzielony. Jednak to, co należy do człowieka, jego odpowiedź wolności, jeszcze nie zaistniało albo nie zaistniało w sposób pełny.

Wielu nie zrozumiało daru Ducha, otrzymanego na chrzcie i w sakramencie bierzmowania, i nie podjęło dzieła przepowiadania orędzia Chrystusa. Wspominał o tym św. Paweł VI w 1964 roku: „Jesteśmy głęboko przekonani, że Kościół winien w siebie wniknąć, przemyśleć swoją tajemnicę, a celem zdobycia głębszej wiedzy o sobie i gorliwości przebadać wnikliwiej naukę o swym pochodzeniu, o swej naturze, pełnieniu swej misji i o swoim celu” (Ecclessiam suam, nr 9–10 ). Nawiązywał do tego św. Jan Paweł II, kiedy pisał, że „dzisiejszą pokusą jest sprowadzanie chrześcijaństwa do mądrości czysto ludzkiej, jakby do wiedzy o tym, jak dobrze żyć. W świecie silnie zsekularyzowanym nastąpiło »stopniowe zeświecczenie zbawienia« (…). Całe grupy ochrzczonych utraciły żywy sens wiary albo wprost nie uważają się już za członków Kościoła, prowadząc życie dalekie od Chrystusa i od Jego Ewangelii” (Redemptoris missio, 11, 33).

Kardynał Joseph Ratzinger w Wigilię Paschalną na tydzień przed śmiercią Jana Pawła II (2005) apelował: „Zbudźmy się z naszego znużonego, pozbawionego zapału chrześcijaństwa”. Natomiast jako papież, w roku 2011, zauważał, że „powiększa się rzesza osób, którym wprawdzie była głoszona Ewangelia, ale zapomniały o niej i oddaliły się od niej, nie utożsamiają się już z Kościołem (…). Dokonuje się przemiana kulturowa, której sprzyjają także globalizacja, prądy myślowe i panujący relatywizm; przemiana, której rezultatem jest mentalność i styl życia nieuwzględniające przesłania ewangelicznego, jak gdyby Bóg nie istniał, a afirmujące jako cel życia dążenie do dobrobytu, łatwego zarobku, kariery i sukcesu, nawet kosztem wartości moralnych” (orędzie na Światowy Dzień Misyjny).

Potrzeba na nowo odkryć obecność i działanie Ducha Świętego w życiu ochrzczonych i w życiu Kościoła. Trzeba Go prosić, by rozpalił w nas, wierzących, i w Kościele gotowość do głoszenia orędzia miłości Boga i dawania o Nim świadectwa. Prośmy Go, by łączył w nas łagodność z wszechmocą, potęgę z subtelnością.

Panie! Napełnij nas Duchem Świętym, byśmy poznali prawdę o nas samych i głosili światu Twoje orędzie!

* * *

Modlitwa o siedem darów Ducha Świętego ze szkoły modlitwy św. Jana Pawła II

Uwielbiam Cię, Duchu Święty, oddaję się Tobie i z ufnością proszę, abyś zawsze mieszkał we mnie, wszystkiego mnie nauczył i hojnie udzielał mi swoich darów.

O Duchu Święty, Dawco daru mądrości, oświecaj mnie.

O Duchu Święty, Dawco daru rozumu, pouczaj mnie.

O Duchu Święty, Dawco daru rady, kieruj mną.

O Duchu Święty, Dawco daru męstwa, umacniaj mnie.

O Duchu Święty, Dawco daru umiejętności, prowadź mnie.

O Duchu Święty, Dawco daru pobożności, uświęcaj mnie.

O Duchu Święty, Dawco daru bojaźni Bożej, broń mnie.

Niebieski Ogniu, przemieniaj mnie w siebie, abym coraz bardziej płonął miłością Boga i ludzi.

Niech miłość będzie najważniejszą regułą mego ziemskiego życia i darem uczestnictwa w Twoim Boskim życiu, w którym jesteś jedno z Ojcem i Synem w wiecznym szczęściu Trójcy. Amen.

ks. Marcin Cholewa ks. Marek Gilski

Ewangelia uroczystości zesłania Ducha Świętego ukazuje nam owoce życia według przykazań.

1. OBECNOŚĆ DUCHA POCIESZYCIELA. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze. Niesamowite słowa. Obietnica Jezusa dotyczy trwałej bliskości Ducha Świętego. Nie na chwilę, ale na zawsze. Greckie słowo Paraklet oznacza nie tylko kogoś, kto pociesza, ale przede wszystkim kogoś, kto przybywa na wezwanie, kto broni, kto niesie pomoc. Obietnica Jezusa jest więc dla nas niezwykle cenna. Jeśli Duch Święty będzie nas bronił, to któż mógłby Mu dorównać. Warto mieć takiego Obrońcę.

2. MIŁOŚĆ OJCA. Ojciec mój umiłuje go. Jezus zapewnia, że człowiekowi, który żyje przykazaniami, który kocha Boga, Bóg odwzajemni tę miłość. Niezwykła obietnica. Tu nie chodzi o pomoc ze strony Boga, o opiekę, ale o coś więcej, o miłość. Relacja Boga do człowieka, to przede wszystkim relacja oparta na miłości. Nie na kurtuazji, nie na oficjalnych spotkaniach. Na miłości. Jakiej miłości? Takiej jaka łączy rodzica i dziecko. Warto sobie to cenić. Ktoś, to ma wszystko, Ktoś, kto nie ma żadnych ograniczeń, Ten Ktoś chce być z nami w relacji opartej na miłości. Nie na zależności, podległości, ale na wyjątkowo bliskiej relacji.

3. BYCIE MIESZKANIEM BOGA. Przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać. Jezus obiecuje, że przyjdzie z Ojcem, aby zamieszkać w człowieku. Tu nie chodzi o krótką wizytę. Bóg tak bardzo ceni życie zgodnie z Jego zaleceniami, tak bardzo ceni ludzką miłość, że w kochającym Go człowieku chce przebywać. Nie obok, nie na zewnątrz, ale wewnątrz. Bóg, do którego należy cały świat, pragnie mieszkać w człowieku.

Opłaca się żyć według przykazań Boga. Jego obietnice przerastają nasze najśmielsze oczekiwania. Czy mamy tego świadomość? Czy cenimy sobie te obietnice?

4. Z ŻYCIA WZIĘTE. „The New York Times opisał historię dwóch amerykańskich żołnierzy na misji w Iraku. Żołnierze patrolowali przydzieloną im okolicę. Zauważyli zaparkowany samochód, w którym siedziało dwóch młodych chłopców. Okna auta były szczelnie zamknięte, mimo że na zewnątrz panował piekielny upał. Jeden z żołnierzy spytał drugiego – swego dowódcę – czy może podać chłopcom trochę wody, a gdy otrzymał zgodę, ruszył w stronę samochodu.

Dowódca rozejrzał się dookoła i podświadomie wyczuł niebezpieczeństwo. Dał rozkaz do odwrotu. Gdy podkomendny zaczął się cofać, w samochodzie wybuchła bomba. Młodzi Irakijczycy zginęli na miejscu. Żołnierz, który chciał im podać wodę, został ugodzony odłamkiem, ale przeżył.

Dowódca opowiadał później, że gdy obserwował swego towarzysza podchodzącego do samochodu, poczuł nagle chłód na całym ciele. Zorientował się, że grozi im niebezpieczeństwo. Powiązał to z innymi subtelnymi sygnałami, które odbierał tego dnia: od samego rana nie słyszeli ani jednego wystrzału, a na patrolowanych ulicach panował nietypowy spokój.

Badania dowodzą, że żołnierze mający doświadczenie bojowe potrafią błyskawicznie rozpoznać i ocenić, co dzieje się w otoczeniu. Wychwytują subtelne wrażenia lub język ciała, czują, że coś tutaj nie gra. Taka umiejętność jest nieoceniona zarówno na polu walki, jak i w życiu codziennym, w relacjach z innymi ludźmi” (N. Vujicic, Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!, Wrocław 2012, s. 210-211).

Poznawanie Boga, zgłębianie Pisma Świętego, systematyczna modlitwa wyrabiają w człowieku zmysł czucia Boga. Pomagają kształtować prawe sumienie i pozwalają lepiej rozeznawać wolę Boga.

ks. Jerzy Swędrowski

Pragnienie szczęścia. Człowiek potrzebuje innych; nie można zrozumieć samotności, jeśli nie służy ona bliźnim. Bóg dał nam Kościół, a dzień Zesłania Ducha Świętego otworzył go na bogactwo Bożych darów, których nie można zachować dla siebie, bo nie są własnością jakiejś małej grupy. Duch Święty przychodzi, abyśmy zrozumieli i docenili to, cośmy już otrzymali. Apostołowie przebywający w Wieczerniku przestali lękać się prześladowań, ale wraz z Maryją przygotowują się do rozpoczęcia misji. Już nie czują się sami i osobni, ale zaczynają rozumieć, że wkrótce wyjdą do świata, który oczekuje słowa życia.

Po Zesłaniu Ducha Świętego świat potrzebuje Kościoła, bowiem dzięki przepowiadaniu Piotra zaczyna rozumieć słowa życia. To nie jest budowanie nowej wieży Babel, ale wspólne rozpoznawanie obecności Boga. Ludzie przybywający do Jerozolimy ze wszystkich stron niosą swoje historie, radości i zmartwienia, pragnąc jedności, nie tylko bliskości fizycznej czy geograficznej. Działanie Ducha Świętego stanowi wypełnienie zapowiedzi Zbawiciela, ludzie zaczynają rozumieć siebie i słowa do nich kierowane. Zaczynają rozumieć „wielkie dzieła Boże”, co oznacza, że nie zatrzymują się tylko na swoim życiu i sprawach. Owe wielkie dzieła Boże są dane człowiekowi i dla człowieka, aby zobaczył, że jest w centrum zainteresowania samego Boga.

Jedność w bogactwie darów. Jedność jest darem najtrudniejszym, a jednocześnie najbardziej niezbędnym. Bez niej człowiek nie postąpi na drodze wiary, a jego wysiłki pozostaną bezowocne. Ludzka bezsilność rodzi się z braku jedności, która nie dotyczy jedynie relacji między ludźmi. Dzisiaj Apostoł utwierdza nas w prawdzie, że bez pomocy Ducha Świętego nie możemy powiedzieć: „Panem jest Jezus”. Jest to zaskakujące, a jednocześnie bardzo oczywiste. Przecież nie my sami „bierzemy” sobie zbawienie. Bóg jest w nas sprawcą wszelkiego dobra, to On nas do niego pobudza swoim Duchem.

Jedność odnaleziona w dniu Zielonych Świąt odziera nas ze złudzeń; już niczego nie musimy udawać, nie potrzeba nam już „bezbożnych” planów. Apostołowie tak często mieli na ustach słowa: „myśmy się spodziewali”, bo chcieli wskazywać Bogu, co ma czynić. Cierpliwy Pan przychodzi ze swoim darem jedności i zastaje uczniów przygotowanych, choć jeszcze w dzień Wniebowstąpienia niektórzy wątpili. Jedność ta objawiła się w ich jednomyślności na modlitwie. Trwali oni z Maryją we wspólnym oczekiwaniu, ale to trwanie i oczekiwanie było już zupełnie inną postawą: postawą wiary. Oni zrozumieli, że zależą od Pana i należą do Niego, dlatego dary Ducha Świętego okazały się fundamentalne – wiedzieli, że podejmą wszystko z łaską Bożą.

Posłanie z orędziem pokoju. Jak inaczej wygląda posłanie Apostołów po Zmartwychwstaniu; kiedy szli na wyprawę misyjną, otrzymali wskazania dotyczące sposobu postępowania: mieli głosić zbliżające się królestwo Boże. Teraz w Wieczerniku już go nie oczekują, ale stają się jego uczestnikami, bo ono już jest. Władza odpuszczania grzechów staje się gwarancją prawdziwego pokoju, bowiem sami nie jesteśmy w stanie zdjąć z siebie i innych ciężaru grzechów. Posyłanie uczniów będzie trwało aż po ostatni dzień istnienia tego świata, a świadectwo posłanych zawsze będzie istotnym elementem przemiany ludzkich serc. To świadectwo pokory wobec niesionego daru pozwoli głoszącemu Ewangelię zachować pokój, a prawdziwa pokora zastąpi liczne akcje i zbędne wielomówstwo.

Duch Święty czuwa nad Kościołem, aby ten nie stał się tylko jedną z wielu społecznie pożytecznych organizacji, ale aby głosił słowo nawrócenia i życia. Potrzeba nam odróżniać pokój od spokoju i stabilizacji, aby nie zaprzepaścić orędzia zbawienia. Jednym z największych niebezpieczeństw współczesności jest dostosowywanie się do panujących ideologii i mód. Pozorny postęp obleka się w szatę troski o wygodne, bezpieczne i dostanie życie. Tymczasem wszystko, co jest na świecie, traci swoją wartość, o ile nie zostanie odniesione do Boga, On bowiem stworzył to ku naszemu zbawieniu. Jeżeli używamy tego w innych celach, marnujemy dary Boże i wchodzimy w ciemność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *