Blog
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Boże Ciało
Rdz 14, 18–20; 1 Kor 11, 23–26; Łk 9, 11b–17
Teologia w pieśni zapisana
Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę”. Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: „Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę. Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11, 23–26).
Wspomnienie tamtej nocy poprzedzającej mękę i śmierć Zbawiciela wskazuje na dramatyczne okoliczności, w jakich narodziła się Eucharystia. Jest ona też z nimi nierozerwalnie związana, o czym śpiewamy w licznych pieśniach eucharystycznych, tak dobrze znanych, że rzadko już zwracamy uwagę na ich treść. Noc zdrady opisana jest choćby w pięknym hymnie św. Tomasza, zaczynającym się od słów: „Sław, języku, tajemnicę / Ciała i najdroższej Krwi”. To właśnie w tej pieśni wspominamy, że
Gdy ostatnia noc nastawa
Po wieczerzy z braćmi współ,
Którą odbył według prawa
Z przepisanych mięs i ziół,
siebie sam dwunastom dawa
ręką swą na Boży stół.
Podobnie w hymnie Zbliżam się w pokorze wyznajemy: „Ty, coś upamiętnił śmierci Bożej czas, / Chlebie żywy, życiem swym darzący nas”.
Msza św. jest niezatartym zapisem tamtych wydarzeń. Nie tylko wspominaniem męki, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa, lecz ich sakramentalnym uobecnieniem. To znaczy, że Eucharystia jest ofiarą Krzyża, która trwa przez wieki. To właśnie ma wyrażać widoczny dla wszystkich krzyż, ustawiony w mojej parafii na środku ołtarza, o co usilnie zabiegał Ojciec święty Benedykt XVI. Tak jest w bazylice św. Piotra w Rzymie, tak jest u św. Jana na Lateranie, tak jest we wszystkich większych bazylikach Wiecznego Miasta i tak jest w Będargowie, Stobnie i Bobolinie. Tak ma być, bo Msza św. nie jest li tylko modlitewnym spotkaniem grona bliskich sobie osób, lecz aktem ofiary Syna Bożego, oddającego życie za swoich przyjaciół, których do końca umiłował. Eucharystia i Krzyż są ze sobą tożsame, dlatego w modlitwie eucharystycznej wypowiadamy słowa: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu”, a w jednej z pieśni śpiewamy:
Witam cię, witam,Przenajświętsze Ciało,
któreś na krzyżu sromotnie wisiało
Za nasze winy, Synu Jedyny
Ojca wiecznego, Boga prawego męki te znosiłeś.
Uroczystość Bożego Ciała została wprowadzona po to, byśmy na nowo zdali sobie sprawę z tego, że Msza św. jest największym darem, jaki otrzymaliśmy od Pana. Nie jest jednym z wielu cennych darów, lecz właśnie darem największym, bo w niej Pan Jezus daje samego siebie, a wraz ze sobą daje nam zbawienie, o czym również śpiewamy, choćby w tej osiemnastowiecznej pieśni: „Jak wielki cud Bóg uczynił, Gdy chleb w Ciało swe przemienił, / A nam pożywać zostawił, ażeby nas przez to zbawił”.
Chrystus i Jego zbawienie nie są zatem sprawą przeszłości, lecz naszego dzisiaj. Dlatego Katechizm Kościoła katolickiego słusznie stwierdza: „To, kim Chrystus jest, to, co uczynił i co wycierpiał dla wszystkich ludzi, uczestniczy w wieczności Bożej, przekracza wszelkie czasy i jest w nich stale obecne”. Gdy Kościół sprawuje Eucharystię, zbawcze wydarzenie męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa staje się rzeczywiście obecne i dokonuje się dzieło naszego odkupienia. Chrześcijanin żyje więc Eucharystią. Czy nie śpiewamy:
Serce się ku tobie rwie,
Żyć bez ciebie, Panie, źle.
Pragnę, wzdycham, Jezu mój,
W Tobie słodycz, życia zdrój.
Więcej jeszcze: chrześcijanin nie może odwrócić się od Eucharystii, nie może bowiem odciąć się od tajemnicy Chrystusa, w której bije jedyne źródło jego życia z wiary. Chrześcijaństwo bez spotkania z żywym Bogiem, bez łaski, która płynie z uobecnianej w Eucharystii ofiary Chrystusa, staje się ideologią, zbiorem przekonań, które można swobodnie przyjąć lub odrzucić. Wiara chrześcijańska wyraża się we Mszy św., Msza św. zwiększa zaś i umacnia wiarę. Stąd możemy powiedzieć: „Pokaż, jak uczestniczysz we Mszy św., a powiem ci, jaka jest twoja wiara”.
Sakrament ołtarza jest samym centrum życia chrześcijanina i całego Kościoła. Dzięki Eucharystii chrześcijanin odradza się ciągle na nowo. Im większa jest wiara eucharystyczna, tym jaśniejszym znakiem są chrześcijanie w tym świecie, a ich świadectwo tym bardziej pociąga ku Bogu nie tylko nowe pokolenia, lecz także tych, którzy są daleko, o co też modlimy się pieśnią:
Na ramiona swoje weź, o Panie,
Tych, co sami wrócić już nie mogą,
Niechaj zjednoczenia cud się stanie,
Prowadź nas ku niebu wspólną drogą.
Kończąc już to świąteczne rozważanie, chciejmy sobie jeszcze raz zdać sprawę z tego, że w Eucharystii Jezus daje nam nie coś, lecz samego siebie. Ofiaruje swoje Ciało i przelewa swoją Krew. Po nakarmieniu tłumu przez rozmnożenie chleba i ryb, o czym słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, powie do swoich rozmówców, którzy poszli za Nim: „Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i daje życie światu” (J 6, 32–33). Wtedy też wypowie słowa niezwykłe: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6, 51).
W ten sposób Jezus objawia się jako Chleb życia, który Ojciec daje ludziom. Skoro zaś tak, skoro to jest prawdziwy Bóg, a to właśnie wyznajemy, śpiewając choćby:
Który pod postacią chleba
prawdziwy Bóg jesteś z nieba,
W tej hostyi jest Bóg żywy,
choć zakryty, lecz prawdziwy,
to należy Go też właściwie przyjmować. Nigdy nie wolno tego robić w stanie grzechu ciężkiego. Przyjęcie Ciała Pańskiego bez uprzedniej spowiedzi i sakramentalnego rozgrzeszenia jest świętokradztwem i ściąga na człowieka wyrok potępienia. Instrukcja Redemptionis Sacramentum, poświęcona sprawowaniu Mszy św., w punkcie 85 przypomina: „Doświadczenie Kościoła pokazuje, że jest konieczne, aby każdy baczył głęboko na siebie samego, aby nikt, kto ma świadomość grzechu ciężkiego, nie celebrował Mszy świętej bez uprzedniej sakramentalnej spowiedzi ani też nie przyjmował Ciała Pańskiego”.
Należy też przyjąć właściwą postawę ciała. W roku 2005 zgromadzeni na konferencji Episkopatu księża biskupi jednogłośnie przyjęli, że „w Polsce Komunii świętej udziela się przez podanie Hostii wprost do ust”. Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego podaje ponadto: „Wierni przyjmują Komunię świętą w postawie klęczącej lub stojącej, zgodnie z postanowieniem Konferencji Episkopatu. Jeśli przystępują do niej, stojąc, zaleca się, aby przed przyjęciem Najświętszego Sakramentu wykonali należny gest czci, który winien być określony tym samym postanowieniem”.
W cytowanym wyżej dokumencie Konferencji Episkopatu Polski w punkcie 38 zapisano też: „Wierni przyjmujący Ciało Pańskie w postawie stojącej wykonują wcześniej skłon ciała lub przyklękają na jedno kolano”. O tym również należy pamiętać. Czy bowiem nie śpiewamy: „O mój Jezu, w hostii skryty, na kolanach wielbię Cię”? Wszystkie te gesty pomagają nam ożywić wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa Pana w Eucharystii, bo jak poucza św. Tomasz:
Co Pan czynił przy Wieczerzy,
Wskazał, że i nam należy
Spełniać ku pamięci nań.
Pouczeni tą ustawą,
Chleb i wino na bezkrwawą
Święcim Odkupienia dań.
Dogmat dan jest do wierzenia,
Że się w Ciało chleb przemienia,
Wino zaś przechodzi w Krew.
Gdzie zmysł próżno dojść się stara,
Serca żywa wzmacnia wiara,
Porządkowi rzeczy wbrew.
Pod odmiennych szat figurą,
W znakach różnych, nie naturą,
Kryje się tajemnic cud.
Ciało – strawą, Krew – napojem,
W obu znakach z Bóstwem swoim
Chrystus cały mieszka żyw.
ks. Wojciech Jaźniewicz
++++++++++++++++++++++++++++++
Rdz 14, 18–20; 1 Kor 11, 23–26; Łk 9, 11b–17
Czy potrzeba pośredników? Wielu z tych, którzy lekko traktują swoją wiarę, usprawiedliwia swoje niepraktykowanie stwierdzeniem, że Boga można spotkać w każdym miejscu. Nieuchwytność Boga jest pretekstem, aby Go przestać poszukiwać, siebie zaś postawić w Jego miejscu. W żadnej epoce nie brakowało sloganów, że Kościół instytucjonalny nie mówi o Bogu, ale o sobie. Dzisiaj słyszymy krótki i dziwny opis spotkania Abrama z Melchizedekiem, królem Szalemu. Jego postać i posługa zapowiada przyjście Jezusa Chrystusa i Eucharystię. Tajemniczy kapłan nie składa Bogu ofiar ze zwierząt, ale z chleba i wina, które w Nowym Testamencie będą kryć Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
Melchizedek wychwala Stwórcę nieba i ziemi za wielkie dzieła, jakich dokonał On przez Abrama. Ten, którego Bóg wyprowadził z Ur do Ziemi Obiecanej, otrzymując imię Abraham, zostanie nazwany ojcem wszystkich wierzących. Abraham pokonał swoich wrogów i oddaje cześć Bogu, bo wie, że uczynił to nie swoją mocą, ale we współpracy z łaską. Patriarcha składa dzięki przez kapłańskie dłonie Melchizedeka, co jest publicznym potwierdzeniem, że zwycięstwo przypisuje samemu Bogu. Dziękczynienie Mu jest najlepszym znakiem rozumienia Jego planów i Jego łaski, jest jedynym sposobem, by obronić się przed samouwielbieniem.
Głosić obecność Boga wśród nas. Wiarygodny świadek mówi zawsze prawdę i jest z niej rozliczany. Jeśli skłamie, przestaje być świadkiem; jego wiarygodność może być także podważona, kiedy nie mówi o sprawach najistotniejszych, a skupia się na szczegółach. Kto rozumie sprawy istotne, wyrabia sobie realny pogląd na rzeczywistość i umie dokonywać właściwych wyborów. Dzisiaj słuchamy św. Pawła, który przywołuje słowa konsekracji z Ostatniej Wieczerzy i skupia uwagę uczniów Jezusa Chrystusa na tajemnicy Eucharystii. Wezwanie Zbawiciela z Wieczernika jest zachętą do ponawiania Najświętszej Ofiary i do uczestnictwa w niej. „Czyńcie to na moją pamiątkę” nie oznacza tylko przywoływania na pamięć jedynego wydarzenia w dziejach świata, ale jest zaproszeniem do wchodzenia w obecność Boga, który daje siebie jako pokarm na życie.
Wezwanie do głoszenia śmierci Pańskiej dotyczy każdego z nas. Już nie jesteśmy widzami czy obserwatorami, ale uczestnikami życia Jezusa Chrystusa. Jeżeli uczestniczymy w przemianie chleba i wina w Jego Ciało i Krew, to również wchodzimy w tę przemianę, która jest przejściem ze śmierci do życia. Lęk spowodowany perspektywą śmierci często paraliżuje człowieka i skłania do ucieczki. Uczeń Chrystusa nie tylko nie ucieka z drogi Mistrza, ale daje przykład innym, by na nią wstępowali. Jeżeli Syn Boży złożył swoje życie Ojcu w ofierze w pełnym zaufaniu, mamy Go naśladować w posłuszeństwie Duchowi Świętemu.
Brać chleb z rąk Pana. Dzisiejsza uroczystość uświadamia nam, że spotkanie z Bogiem nie pozostaje nigdy bezowocne. Ludzie odeszli od swoich domów, prac i obowiązków, aby słuchać Mistrza z Nazaretu; może chcieli oderwać się od codzienności, aby poza nią znaleźć słowo pokrzepienia i nadziei. I nie zawiedli się; co więcej, sam Jezus Chrystus dostrzega ich potrzeby, tak duchowe, jak fizyczne. Patrzy On na ludzi głodnych Boga, ale również potrzebujących codziennego chleba; Ten, który nakarmi ich chlebem życia, daje także chleb powszedni. Społeczna troska jest zobowiązaniem każdego człowieka, nawet kiedy wydaje mu się, że można złożyć je na innych. Chrystus powie do Apostołów: „Wy dajcie im jeść”. On także przyjmie tę odrobinę dobra, którą oni dysponują.
Oddać w ręce Chrystusa swoje życie to zaufać Mu i współpracować z Jego łaską. Bóg nie chce niczego uczynić za nas, ale pomnaża owoce pracy naszych rąk. Dzisiaj idziemy z Najświętszym Sakramentem do miejsc naszego życia i pracy, aby tam wprowadzić Chrystusa. Jego jest cały świat, ale On nigdy się nie narzuca. Zaproszony przynosi pokarm na życie w codzienności i na wieczność. Jeżeli przyjmujemy Go z wiarą, jeżeli istotnie chcemy, aby pośród nas pozostał, On obdaruje nas ponad miarę. Zebranych dwanaście koszy ułomków pokazuje, że wystarczy nie tylko dla nas, ale możemy też pomóc bliźnim.
ks. Jerzy Swędrowski
+++++++++++++++++++++++++++
Uroczystość Najświętszego Ciała
i Krwi Chrystusa
Gdy Luter odrzucał adorację Eucharystii w tabernakulum i monstrancji, Adriaen Isenbrandt namalował obraz Msza św. Grzegorza. Przedstawia, jak żyjący w VI wieku papież Grzegorz, wielki doktor Kościoła, odprawia Mszę w jednym z kościołów Rzymu. Jak podaje legenda, podczas przeistoczenia na chwilę zwątpił w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii. Wówczas na ołtarzu ukazał mu się Chrystus zdjęty z krzyża. Brak wiary był przyczyną większości cudów eucharystycznych. O tym pewnie myśleli dziennikarze, gdy usłyszeli pewnego dnia w mediach, że jeden z księży zapowiedział wielki cud podczas Mszy św. Zgromadziło się wielu ciekawskich, ale odbyła się „zwyczajna” Msza św. Ksiądz jednak nikogo nie oszukał. Rzeczywiście nastąpił wielki cud. Jednak serce człowieka może w nim uczestniczyć tylko dzięki wierze.
Dla nas wierzących brak szacunku dla Eucharystii jest wielkim grzechem. Napawa nas bólem. Tak było już podczas reformacji, gdy Erazm Otwinowski, stając się wyznawcą kalwinizmu, podczas uroczystości Bożego Ciała w Lublinie w 1564 roku wyrwał księdzu monstrancję niesioną w procesji, rzucił na ziemię i podeptał. Szczególnie bulwersujące jest pozornie niewinne opisywanie takich czynów w książkach dla dzieci, które często nie są w stanie odpowiedzialnie je ocenić. Szerokim echem odbiła się również w Polsce książka Sophie Scherrer Mała Nina, która opisuje pozbawione wiary i czci postępowanie z konsekrowaną Hostią małego dziecka.
Różnice w przeżywaniu kontaktu z Hostią dziecka wierzącego i pozbawionego wiary w dramatyczny sposób opisał Czesław Miłosz we fragmencie Doliny Issy: „Kamienny stół sięgał Domciowi nieco powyżej pasa. Na środku chustki bielał okrągły opłatek: ciało Boga. Przystąpiwszy do Komunii św. i stąpając ze skrzyżowanymi na piersiach rękami, niósł go na języku i zaraz wypluł zręcznie w chusteczkę. Teraz się przekona. Ujął szydło i obrócił w dół, ku Bogu. Opuszczał powoli, znów podnosił. Uderzył. I trzymał ostrze w tej ranie, rozglądał się, pragnąc kary. Ale nic nie nastąpiło. Stado małych ptaszków mieniło się trzepotem, lecąc znad rżysk. Żadnej chmurki. Schylił się i badał, czy z przebitego opłatka, pod szydłem, nie wycieknie kropla krwi. Nic. Wtedy zaczął kłuć i kłuć, rwąc biały krążek na strzępy. Tomasz, wypuszczony, zerwał się do biegu z łkaniem, które go dławiło w gardle. Uciekał i zdawało mu się, że ucieka od całego zła świata, że nic gorszego nie mogło go spotkać. (…) W domu trząsł się i czepiał ramienia babki Dilbinowej, on teraz potrzebował pomocy, a ona wypytywała go, co mu się stało, ale nic nie wydobyła prócz spazmatycznych szlochów. Wieczorem krzyczał, że się boi, żeby nie gasić lampy. Bredził też przez sen i kilka razy babka wstawała i zaniepokojona kładła mu dłoń na czole”. Podczas każdej Mszy św. prosimy Boga, by nam pomógł godnie przyjąć Eucharystię. Jedna z modlitw po Komunii wyraża to w następujący sposób: „Wszechmogący Boże, nie dopuść, aby przyjęcie Najświętszego Sakramentu stało się powodem oskarżenia dla Twoich wiernych, skoro dałeś go jako lekarstwo”.
Jak bardzo potrzebujemy Chrystusa jako lekarstwa, widać było podczas pandemii koronawirusa. W 2020 roku biskup hiszpańskiej Kordoby zezwolił księżom na wydawanie konsekrowanych Hostii rodzinom. W oświadczeniu napisał, że proboszczowie mogą wydawać je, „aby parafianin z należytym szacunkiem przeniósł konsekrowane hostie i rozdał je członkom swojej rodziny; tak robiło się w czasie wojny”. Niemiecki jezuita Alfred Delp, skazany na śmierć za sprzeciw wobec ideologii nazistowskiej, spisywał w więzieniu swe głębokie przemyślenia, również na temat Eucharystii. W jednym z listów, z 22 listopada 1944 roku, przyznał: „Doświadczenie, że kawałek chleba może być wielką łaską, jest dla mnie nowe”. Od jakiegoś czasu nie żyła już inna męczennica II wojny światowej, Edyta Stein, która w swej autobiografii zapisała słowa ważne i aktualne dla nas wszystkich: „Żyć życiem Eucharystii – to wyjść całkowicie z ciasnoty własnego życia i wzrastać w nieskończoność życia Chrystusowego”.
ks. Wojciech Zyzak