Blog
Święto Narodzenia NMP
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy «Bóg z nami». (Mt 1, 1–16.18–23)
ks. Andrzej Zwoliński
CICHE ZIARNO SIEWU
1. Znikły już z krajobrazu polskich pól postaci siewców, którzy przepasywali się lnianą płachtą pełną zboża, szli przez pole równomiernym krokiem i szerokim, kolistym ruchem dłoni rzucali ziarno w ziemię. Praca siewcy wyglądała tak samo przez całe tysiąclecia, niezależnie od miejsca na świecie, rasy, cywilizacji. Siewca nie mógł się niecierpliwić ani złorzeczyć – mogło to przynieść nieurodzaj i sprowadzić chwasty na pola. W polskiej tradycji, zanim pierwsze ziarna padły na pole, siewca oddawał swą pracę Bogu, ziemi, powietrzu i wodzie oraz wszystkim zaludniającym je stworzeniom – rzucając cztery garści zboża w cztery strony świata. Potem czynił znak krzyża i zaczynał siew. Świadom był, że współpracuje z Bogiem, bo bez Jego błogosławieństwa na nic się zda ludzki trud i wysiłek. Jak pisała Zofia Kossak: „Kroczy miarowo, a nad nim dzwonią skowronki. Siewca przepasany płachtą, czując pod bosą stopą ziemię – karmicielkę, rad słucha podniebnego towarzysza, zwanego śpiewakiem Matki Boskiej” (Rok polski).
Święto Narodzenia NMP zwane jest tradycyjnie świętem Matki Bożej Siewnej. To wtedy – u schyłku okresu żniw i w czasie tradycyjnych dożynek – Jej opiece oddaje się nowe zasiewy i przyszłoroczne plony. Nie łączy go z nimi jedynie pora roku i cykl pracy na roli, lecz także głęboka metafora: przez narodzenie Maryi Bóg zaczął ważny etap swego siewu, realizacji swego planu zbawczego, który prowadził przez Zwiastowanie, Boże Narodzenie, życie Jezusa Chrystusa do zbawienia świata. Na polu „Bożej sprawy” to wspomnienie wielkiej chwili, początku drogi, która prowadziła do realizacji obietnic Bożych. Pojawiła się Ta, która – jak specjalne ziarno w Bożej dłoni – miała wydać niezwykły Plon dla nakarmienia świata. Sama była jak ziarno – cicha, milcząca, poddana ręce Boga, w której skupiona była moc Boża na Nowe Życie.
Świat roślinny i zwierzęcy najczęściej rozwija się w ciszy, skupieniu, bez dodatkowych ceremonii i manifestacji, które towarzyszą ludzkim działaniom. Piękne kwiaty, nowe zwierzęta, przemiana dokonująca się w człowieku – rozwój jego ciała dzięki przyjętemu pokarmowi – dokonują się poza naszymi zamiarami, są nieuchwytne dla naszych umysłów. Milczenie, cichość, skupienie i świadomość tajemnicy są cechami wielkich dzieł, jakie dokonały się przez Maryję. Później, w Ewangelii, Jezus wielokrotnie poświadczył tę drogę rozwoju duchowego człowieka: wielodniowy post na pustyni, modlitwa w odosobnieniu przed wyborem Apostołów, niereagowanie na zaczepne odzywki wrogów, a także ciche świadectwo krzyża i Eucharystii, którą adorujemy – przypominają, że milczenie może być owocne, a człowiek, który chce wzrastać, musi mieć czas na skupienie i ciszę.
2. Człowiek nigdy nie powinien się modlić bardziej niż wtedy, gdy jest do tego najmniej nastrojony. Zagoniony, pędzący od jednej do drugiej pracy, przesuwający „na święty nigdy” nawrócenie i refleksję, najbardziej potrzebuje czasu zadumy. Gdy jest najsłabszy i ma najmniej sił do przezwyciężenia pokus, modlitwa go ożywia, zagrzewa, chroni przed zziębnięciem jak wspinaczka na szczyty. Siła duchowego wzrostu człowieka leży w świadomym poddaniu się Bogu i Jego woli.
Egzegeci nie są zgodni, co oznacza imię Matki Bożej. Twierdzą, że forma „Maria” pochodzi od hebrajskiego „Miriam” lub „Maryam”, które uległo wpływom języka greckiego. W greckiej wersji Nowego Testamentu można spotkać formę „Mariam”. Obecnie najczęściej etymologia imienia Matki Zbawiciela łączona jest z akadyjskim słowem mariam, które oznacza „napawa radością”. Niektórzy uważają, że imię Maryi pochodzi od słowa mara, czyli „piękna”; inni, że wywodzi się z egipskiego meri jam – „ukochana przez Jahwe, ukochana przez Boga” lub po prostu „miłująca Boga”. Św. Hieronim, wielki biblista z IV wieku, który przetłumaczył Biblię na język łaciński (Wulgata), przez wiele lat mieszkający w Betlejem, uważał, że imię Maryi oznacza „panią, władczynię”. Jeszcze inni szukali jego źródeł w czasowniku rawah, czyli „poić”, twierdząc, że oznacza ono „napawającą radością, przyczynę naszej radości”.
Każda z wersji akcentuje wyjątkowość Matki Chrystusa, łącząc Jej osobę ze szczególnym darem Boga, z Ziarnem nowego życia. W polskim języku tę niezwykłość podkreśla fakt, że tradycyjnie imię to wyróżnia stara forma zastrzeżona tylko dla Niej: „Maryja”, podczas gdy kobiety je noszące używają formy „Maria”. Uroczyste wypowiadanie Jej imienia łączy się często z litanijnym dookreśleniem przez 51 wezwań w tzw. Litanii loretańskiej do Najświętszej Maryi Panny (w wersji, jaką odmawiano od początku XVI wieku w Loreto). Do publicznego odmawiania została zatwierdzona przez papieża Klemensa VIII już w roku 1601.
3. Maryja jest czczona jako „Nowa Ewa”, Nowy Początek świata, nowa nadzieja dla ludzi. Dlatego też Jej oddaje się los człowieka na tej ziemi, także w materialnym wymiarze: zapewnianie pokarmu i bezpieczeństwa. W okresie międzywojennym Stanisław Ostrowski pisał w wierszu Hymn do Królowej Kłosów: „Błogosław chlebom, które się wypieką / Dla ludzi głodnych ust z młodego żyta!… / A nas pod świętą trzymaj Swą opieką! / Spraw, byśmy chleba mając aż do syta, / I karm dla ducha mieli równie zdrową – / Kłosów Królowo!…”.
Człowiek jest świadom kruchości swego życia i jego zależności od wielu istotnych czynników, na które nie ma wpływu. Głęboka refleksja pozwala dostrzec, że każdy oddech, krok, oglądanie świata, słuchanie dźwięków, każda myśl, mowa i śpiew – to cuda darowane nam od Boga. Maryjo, błogosław nam, by każdy z tych darów został przez nas wykorzystany tak, aby dobrze owocował.
*******************************
I. O czym mówi Bóg?
Na święto narodzenia Matki Bożej dany jest mi opis genologii Jezusa. Mateusz ukazuje, że Maryja od zarania ludzkości wpisana była w Boży plan zbawienia, i przekonuje, że Jezus, Jej Syn, a obiecany Mesjasz, jest w pełni człowiekiem i posiada swój ziemski rodowód. Córka Anny i Joachima miała wyjść za mąż za Józefa, syna Jakuba, z rodu Dawida. Także on był nieodzownym ogniwem, by Maryja mogła urodzić Jezusa. Józef najpierw jako mężczyzna i mąż wobec Maryi jest sprawiedliwy i wielkoduszny, poprzez wyrozumiałość dla Jej odmiennego stanu, choć nie rozumiał na ten czas zamiarów Boga. Później jako ojciec i opiekun Jezusa jest odważny, przewidujący, a nade wszystko wsłuchujący się w głos Boga, by zostały wypełnione do końca Boże plany.
II. Co Bóg mówi do mnie?
„Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama…”. Izraelici, jak wiele innych narodów Wschodu bardzo szczycili się wiedzą o swoich przodkach. Wykazanie się jak najdalej w przeszłość sięgającym rodowodem nabierało szczególnego znaczenia. Nie bez znaczenia było, gdy ktoś mógł udowodnić, że pochodzi z rodu królewskiego lub że należy do przodków Dawida. Mateusz szczegółowo opisuje rodowód Jezusa w trzech okresach historii Izraela. Wszystko ma prowadzić ku ukazaniu, że Jezus pochodzi z rodu królewskiego, i jest dziedzicem trony Dawida. Gdyby tego nie udowodnił Żydom trudno byłoby uwierzyć w mesjańska godność Jezusa. Pomyślę o mojej rodzinie, przodkach. Do jakiego czasu znam tych, którzy wpisali się w dziedzictwo mojej bliższej i dalszej rodziny?
Historia Maryi i Józefa jest przepełniona miłością, ale tez niesie w sobie wiele dramatyzmu. Józef z pewnością nie spodziewał się, że Maryja została wybrana na matkę Mesjasza i zajdzie w ciążę w nadzwyczajnych, Bożych okolicznościach. Potrafił jednak wznieść się ponad tylko ludzkie rozumowanie. Ponieważ „był człowiekiem sprawiedliwym (prawym) i nie chciał Maryi narazić na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie”. Oznaczało to, że Józef nie wniesie oskarżenia o cudzołóstwo. Część winy bierze na siebie. Bije się z myślami, ponieważ jest nijako zmuszony do heroizmu wiary. Nie rozumie do końca co się dzieje, ale jest posłuszny Bogu.
„Józefie, nie bój się…” Wielkość Józefa polega na tym, że pozostaje on otwarty do końca na słowa Boga. W swojej heroicznej wierze staje się podobny do swej małżonki, Maryi. Oboje są młodzi, mocno doświadczani przez Boga, ich miłość do siebie przechodzi trudne chwile, jednak nie zachwiała się ich wiara i zaufanie: wierzą w Boga, i wierzą Bogu.
III. Do czego Bóg mnie wzywa?
Gdy będę przeżywał trudne chwile w wierze, jakieś wydarzenie będzie dla mnie trudne do przyjęcia, przypomnę sobie Maryję i Józefa, z jakim zaufaniem powierzyli się Bogu.
Piotr Koźlak CSsR