Lectio Divina

Środa XXII tydzień zwykły, św. Grzegorza Wielkiego papieża i doktora Kościoła

Po opuszczeniu synagogi Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona.

I prosili Go za nią.

On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała uzdrowiona i usługiwała im.

O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich.

Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: «Ty jesteś Syn Boży!» Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem.

Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich.

Lecz On rzekł do nich: «Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo po to zostałem posłany».

I głosił słowo w synagogach Judei. (Łk 4, 38-44)

I. O czym mówi Bóg?

W Kafarnaum Jezus mieszka w domu Szymona Piotra. Ponieważ został wyrzucony przez swoich rodaków z Nazaretu musiał poszukać sobie nowego domu; był poniekąd bezdomny. Dom Szymona Piotra staje się więc głównym miejscem działalności Jezusa i punktem odniesienia dla Jego dalszego przemieszczania się celem głoszenia dobrej  nowiny. W domu Szymona Piotra Jezus dokonuje kolejnego cudu: uzdrowienia jego teściowej. Te spektakularne czyny nie mogą przejść niezauważone, dlatego coraz więcej chorych i cierpiących znoszono do Jezusa.

II. Co Bóg mówi do mnie?

Jezus jest w zasadzie „wędrownym kaznodzieją”. Mówił, że „lisy mają nory, a ptaki powietrzne gniazda, ale Syn człowieczy nie ma miejsce, gdzie by mógł głowę oprzeć”. Na jakiś czas Jego domem jest dom Szymona Piotra. Pomyślę o swoim domu rodzinnym: rodzicach, rodzeństwu, sąsiadach. Przypomnę sobie szczęśliwe chwile związane z życiem domowym. Które pamiętam szczególnie? Czy wyobrażam sobie, że Jezus mógłby zamieszkać w moim domu?

Jezus jest gościem w domu Szymona Piotra, ale od razu staje przed Nim konkretne zadanie: „Wysoka gorączka trawiła teściową Szymona”. W tamtych czasach nawet zwykła gorączka była uważana za skutek działania szatana, ponieważ doprowadzała do słabości i apatii. Łukasz jako lekarz zauważa, że jej gorączka była „wysoka”. Ówcześni lekarze rozróżniali „małą” i „dużą”, przy czym ta druga wskazywała na bardzo ciężki stan chorego. Jezus jednak z taką samą mocą – co podkreśla greckie słowo –  jak w przypadku opętanego, „rozkazał gorączce i opuściła ją”.  Tak jak rozkazał szatanowi, w ten sam sposób mówi o gorączce. Staje zatem nad chorą jako jej obrońca i zarazem jako Ten, kto ma władzę nad chorobą. Jezus jest zawsze gotowy uzdrowić chore miejsca mojej duszy. O których chciałbym Mu szczególnie powiedzieć, by „rozkazał” i by były z mojego życia wypędzone.

Z tym większą uwagą przypatrzę się ludziom cierpiącym na różne choroby, których przynosili do Jezusa. „On na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich”. Jezus chce dotknąć także moich chorych miejsc, które domagają się uzdrowienia.

„Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne”. Jezus ma świadomość, że w Jego byciu dla drugiego najważniejsza jest bliskość z Ojcem. Jezus przypomina mi, że by dobrze pomagać potrzebującym, by moja obecność przy chorych była owocna potrzebuję – co jakiś czas – być sam na sam tylko z Bogiem.

III. Do czego Bóg mnie wzywa?

„Tłumy szukały Jezusa i chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich”. Zwrócę się do mojego Pana i Uzdrowiciela: „Jezu, nie opuszczaj mnie, bądź zawsze blisko mnie”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *