Blog
Piątek XXXI tydzień zwykły
I. O czym mówi Bóg?
Troską Jezusa było szukanie ludzi, którzy się z różnych powodów pogubili w życiu. Dlatego „celnicy i grzesznicy schodzili się do Niego, by Go słuchać”. Jednak od początku działalności Jezusa tego rodzaju zaangażowanie nie podobało się faryzeuszom czy uczonym w Piśmie. Jezus próbował na różne sposoby tłumaczyć im, że przyszedł do sprawiedliwych, ale „by szukać i ocalić to, co zginęło”. W dzisiejszej Ewangelii przybliża tę prawdę opowiadając dwie przypowieści. Obie przypowieści mają ten sam początek i zakończenie i opierają się na tym samym schemacie: zagubienie – poszukiwanie – radość z odnalezienia zguby.
II. Co Bóg mówi do mnie?
„Zbliżali się do Jezus wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać”. Jezus ni wstydził się okazywać sympatii i życzliwości wobec celników i grzeszników. Do tego stopnia, że zaczęto Go nazywać „ich przyjacielem” (por. Łk 7,34). Taka przyjazna relacja sprawiał, że chętnie Jezusa słuchali i otwierali serca na Jego słowa. Pomyślę, jak określiłbym moją więź z Jezusem, czy chętnie słucham Jego słów?
„Szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie…”. Przywódcy duchowi Izraela nie mogli zaakceptować pozytywnego podejścia Jezusa do osób zagubionych duchowo.
Odpowiadając na szemranie Jezus opowiada dwie przypowieści. Rozpoczyna od słów: „Któż z was…” i „Albo, gdy jakaś kobieta…”. Jezus stosuje bardzo pedagogiczne podejście do słuchaczy, ponieważ tymi zwrotami chce, by słuchający zaangażowali się w refleksję nad tym, co mówi: a mówi o miłosierdziu Bożym, które obejmuje każdego, bez wyjątku człowieka.
W pierwszej opowiada o zagubionej owcy. Zaginęła (tylko czy aż) jedna ze stu, jednak pasterz pozostawia wszystkie i wyrusza na poszukiwanie tej jednej. Czyni tak ponieważ to nie jest jedna z wielu owoc, ale jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna. Czy odnajduje się w roli tej jedynej owcy: gdy się pogubię w życiu Bóg jest gotowy szukać i odnaleźć mnie za wszelką cenę.
Druga przypowieść opowiada o kobiecie, która zgubiła jedną z dziesięciu dram. Podobnie jak pasterz, tak i ona czyni wielki wysiłek – zapala światło, sprząta dom i starannie szuka – by znaleźć zagubioną drachmę. Jezus wyraźnie zwraca moją uwagę na wyjątkowy fakt: mimo posiadania o wiele liczniejszej reszty (owiec i drach) poszukujący skupiają się na tej zagubionej, by ją odnaleźć. Znak wielkiej troski Boga o to, co zaginęło dowód ogromnej wartości każdego zagubionego człowieka. Zastanowię się, czy ktoś nie potrzebuje mojej troski i zaangażowania, bo się pogubił w życiu.
„Cieszcie się ze mną… powstaje radość … „ Czy potrafię się cieszyć z nawrócenia innych, do zgody w małżeństwie, czy przebaczenia dokonanego w rodzinie, albo powrotu kogoś do Kościoła?
III. Do czego Bóg mnie wzywa?
„Jesteś drogi w moich oczach, nabrałeś wartości, i Ja cię miłuję. Nie lękaj się, bo jestem z tobą. Wezwałem cię po imieniu, jesteś moim”. (Iz 43, 1-6). Pomodlę się i podziękuję tymi słowami za to, że Bóg zawsze jest gotowy przychodzić mi z pomocą.
Łk 16, 1-8
I. O czym mówi Bóg?
Kolejny, szesnasty rozdział Ewangelii Łukasza rozpoczyna się od przypowieści. Bohaterem jest „obrotny” lub „roztropny” zarządca bogatego człowieka. Został on oskarżony o marnotrawienie majątku swego pana. Jezus w przypowieści wskazuje kilka ważnych prawd. Pierwszym jest ukazanie właściwego stosunku człowieka do dóbr materialnych. Drugim, w jaki sposób człowiek wierzący powinien podchodzić do pokonywania trudności, z jakimi może spotkać się w swoim życiu. Życie każdego człowieka to zbór większych czy mniejszych problemów, z którymi musi się zmierzyć. Jakie będzie wówczas stosował metody, i jak ostatecznie wybrnie z trudności zależy także od jego wyobraźni, pomysłowości i spontaniczności. Jezus chce pokazać, że takie cechy winni posiadać także Jego uczniowie.
II. Co Bóg mówi do mnie?
Początek przypowieści opowiada o rzadcy, którego „oskarżono, że trwoni majątek”. Łukasz dla słowa „oskarżenie” stosuje czasownik „diaballo”, który oznacz „oskarżyć kogoś złośliwie” lub nawet „fałszywie”. Pochodzący od niego „diabolos” stał się określeniem złego ducha, który jest podstępnym oskarżycielem człowieka przed Bogiem. Nie wiadomo do końca, czy ów rządca był naprawdę nieuczciwy, czy został fałszywie oskarżony. Czy nie darzyło mi się ostatnio powiedzieć nieprawdę o kimś innym, czy nie oskarżyłem nieuczciwie?
„Zdaj sprawę z tego zarządu”. Bóg każdego człowieka wybrał, umiłował i dał zadanie do spełnienia na ziemi. Jestem zatem jak ów rządca, który otrzymał od Boga powołanie i różne talenty, z których pod koniec życia będę rozliczony. Bóg zapyta mnie, czy otrzymane dary rozwinąłem czy zmarnowałem? Jak oceniłbym siebie w obecnym okresie mojego życia?
„Co ja pocznę?” – pyta się zatrwożony rządca. Staje bezradny wobec zaistniałej sytuacji, ale trwa to tylko chwilę. „Wiem, co zrobię” – mówi po chwili do siebie. Wobec trudnego wyzwania rządca wie, co ma robić, i – co ważniejsze – zaczyna dynamicznie działać. Ma pomysły i sposoby, by obronić siebie i by „mnie ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu”. Pomyślę, jak zachowuję się w niespodziewanych sytuacjach, wydarzeniach, które domagały się ode mnie szybkiego, ale isensownego działania? Czy rozpaczałem, byłem apatyczny, czy mobilizowałem się do działania?
Działania jakie podjął rządca mogą budzić wątpliwości etyczne: wszak namawiał do nieuczciwości. Jezus jednak nie rozstrzyga jego uczciwości, lecz koncentruje się na tym, jak wybrnął z trudnej sytuacji. „Pan pochwalił nieuczciwego zarządce, że roztropnie postąpił”. Dlaczego? Być może także dlatego, że okazał się nie tylko sprytny i zapobiegliwy, lecz także miłosierny wobec tych, którzy mieli zobowiązania u jego pana. Czasami bowiem zarządcy nie pobierali stałej pensji od swego pana tylko żyli z prowizji pobieranej od dłużników właściciela majątku. Obniżając dług, nie okradał zatem swego pana, lecz zrzekał się swego procentu.
III. Do czego Bóg mnie wzywa?
Zastanowię się, czy kiedykolwiek darowałem komuś dług wobec mnie, jeśli nie czy nie mogę zrobić tego teraz.
Piotr Koźlak CSsR