Lectio Divina

Niedziela Męki Pańskiej

Ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi.

Wymowa czynów miłości

Iz 50, 4–7; Flp 2, 6–11; Mk 14, 1 – 15, 47

Zdzisław Kijas OFMConv.

1. Dzisiejsza liturgia zaprasza nas do przeżywania dwóch momentów ziemskiego życia Jezusa, dwóch jakże różnych, a jednocześnie mocno ze sobą powiązanych: to wjazd do Jerozolimy i samotność grobu. Wjazd do stolicy jest niezwykle uroczysty. Wzdłuż drogi ustawiły się tumy wiwatujących, rozkładali przed Nim swoje szaty i witali Go gałązkami oliwnymi. Było bardzo podniośle. Jezus wjeżdżał na osiołku, jak władca, król pokoju. Liturgia kończy się drugą sceną: oto Józef z Arymatei kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień.

Radykalnie odmienne od siebie sceny. Czy ci, którzy Go witali, byli szczerzy? Czy robili to z przekonania, czy może z chęci otrzymania w zamian jakiejś nagrody, wszak wiedzieli, że Jezus czyni cuda? A co myślał Jezus? Czy coś powiedział? Ewangelie nie zanotowały żadnego Jego słowa. Wjeżdżał w milczeniu. Nie wiemy nawet, czy się uśmiechał czy był smutny.

To, co chciał powiedzieć, uczynił już wcześniej. Uczył publicznie, na placach, w przestrzeni otwartej, w świątyni. Jedynie uczniom wyjaśniał niektóre sprawy, głębszy sens przypowieści w rozmowach prywatnych, z dala od tłumów.

Zaskakuje i jednocześnie uderza milczenie Jezusa, i to w sytuacji najbardziej dramatycznej; chodziło wszak o Jego życie lub śmierć. Wcześniej był tak rozmowny, a teraz milczy. Mędrzec Kohelet powie, że wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieniami i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju (Koh 3, 1–8).

Wielką mądrością jest znaćczas i jego potrzeby, jego wymagania.

2. Ewangelista Marek pisze, że Jezus począł drżeć i odczuwać trwogę. To naturalne. Chciał we wszystkim upodobnić się do nas, do każdego z ludzi, którzy w chwili zagrożenia odczuwają trwogę. Strach i trwoga nie są niczym nadzwyczajnym w chwili śmierci, pytanie jednak: gdzie szukam ukojenia? Do kogo zwracam się o pomoc? Kogo proszę o bliskość? Największym cierpieniem jest cierpienie w samotności.

Tej również doświadczył Jezus. Zwraca się do Ojca, ale i od Niego nie otrzymuje żadnej odpowiedzi. Tak niedawno wyznał uczniom: Ja i Ojciec jedno jesteśmy, a teraz, w godzinie największej próby, Ojciec milczy. Jak wielu z nas zna to doświadczenie? Doświadczenie ogromnej samotności, kiedy milczą ludzie i milczy Bóg. To samotność nad samotnościami. W sytuacjach granicznych człowiek zadaje dramatyczne pytania: „Gdzie jesteś, Boże? Gdzie się ukryłeś, miłosierny i dobry Boże? Dlaczego nie oddaliłeś ode mnie tego kielicha goryczy? Dlaczego muszę cierpieć niesprawiedliwie?”.

Jezus także nie jest wolny od tych pytań. On także je zadaje, wszak upodobnił się do nas we wszystkim, z wyjątkiem grzechu. Przyjmuje wyrok, godzi się na krzyż, akceptuje śmierć, nie mając odpowiedzi Ojca. Powie tylko: Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!

Nie są to jednak ostatnie Jego słowa na ziemi. Poczucie samotności, opuszczenia, cierpienia rozrasta się, nabiera mocy. Nie jest łatwo się go pozbyć. To nie kwestia jednego słowa, jednej decyzji. Towarzyszy ono człowiekowi. Idzie za nim. Stąd wołanie Jezusa z krzyża: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? To ostatnie słowa Zbawiciela na ziemi. Słowa dramatyczne, mówiące o opuszczeniu. Słowa niezrozumiałe przez tych, którzy nie cierpią, lecz bliskie cierpiącym.

3. Umysł człowieka jest za ubogi, by pojąć zamiary Boga. Bywa, że musi przyjąć na siebie krzyż cierpienia, niesprawiedliwości, krzywdy, ufając mocno, że w tym wszystkim jest obecność Boga, przewyższająca jego mądrość, że z niesprawiedliwości, która spotyka wierzącego, Bóg wyprowadzi większe dobro.

Na różne sposoby przemawia człowiek. Różnych używa języków. Jezus wybrał ostatecznie język gestów. Były to gesty miłości aż do końca. Nie zadowolił się samymi tylko słowami, które mogą być liczne i piękne, lecz nie zawsze związane z życiem. Dlatego Jezus opowiedział się za inną formą przekazu miłości do nas – była to forma czynów. Już nie mówił, że nas kocha, ale pokazał swoją miłość do nas, przyjmując krzyż i umierając na nim.

Liturgia Niedzieli Palmowej kontempluje postać Jezusa, który odtąd mówi już tylko i wyłącznie czynami. Nie wypowiada już słów, ale przemawia swoim życiem, tym, co gotów jest znieść z miłości do nas.

Taka jest najgłębsza tajemnica krzyża. Przemawia on najbardziej. Czyni najbardziej czytelną, zrozumiałą dla wszystkich miłość Boga do człowieka.

Panie Jezu! Dziękujemy Ci za Twoją wielką miłość do nas!

Ks. Marek Gilski, ks. Marcin Cholewa

Iz 50, 4-7; Flp 2, 6-11; Mk 11, 1-10

Ewangelia Niedzieli Palmowej prowadzi nas do odkrycia metody działania Boga. On wzywa nas przede wszystkim do myślenia, do wyciągania wniosków z rzeczywistości, która nas otacza. Dlatego daje wskazówki, dzięki którym możemy dojść do odkrycia prawdy o Nim samym. Jakie to znaki?

1. OSIOŁ. Nie był zwierzęciem pogardzanym. To dziś wiąże się osła z upartością i głupotą. Dla Żydów było to zwierzę królewskie. Gdy król wyruszał na wojnę, jechał konno, ale kiedy wracał, po zawarciu pokoju, jechał na ośle. Wjeżdżający na osiołku do Jerozolimy Jezus uświadamia nam, że to On jest Panem świata i że wszystko jest w Jego rękach. W ten sposób przygotowuje nas na trudne sytuacje, aby w obliczu trudności nie załamała się nasza wiara.

2. PALMY I GAŁĄZKI. Niemal dwieście lat przed wjazdem Jezusa do Jerozolimy Żydzi z wiązankami, z zielonymi gałązkami i z palmami w rękach śpiewali hymny na cześć Boga, który uratował ich od okupacji i pozwolił, żeby ich zbezczeszczona przez wrogów świątynia została na nowo oczyszczona i poświęcona (2 Mch 10, 7). Wjeżdżający na osiołku do Jerozolimy Jezus uświadamia nam, że bardzo Mu zależy, żeby Jego świątynia, Jego dom, był czysty, święty, i był traktowany w sposób wyjątkowy. Jesteśmy w Jego domu, a to zobowiązuje.

3. OKRZYKI HOSANNA. Słowo Hosanna najczęściej tłumaczymy jako „chwała”, ale ten pochodzący z języka hebrajskiego termin oznacza po prostu: „ratuj” („wspomóż”, „zbaw”). Jest to zatem prośba o pomoc, o ratunek. Wjeżdżający na osiołku do Jerozolimy Jezus uświadamia nam, że tylko w Nim jest ratunek. Liczenie na samego siebie, na swoją zaradność, operatywność, liczenie na innych ludzi prędzej czy później doprowadzi do rozczarowania. Ratunek jest jedynie w naszym Bogu.

Ewangelia Niedzieli Palmowej wzywa do myślenia, do niepozostawania na poziomie tego, co widzialne, ale do poszukiwania głębiej, do odkrywania znaków, które każdemu z nas daje Bóg.

Wydaje się, że miał rację ks. prof. Heller, gdy mówił, że rola Kościoła sprowadza się przede wszystkim do dwóch rzeczy: do uczenia myślenia i do troski o najsłabszych, którzy sami nie są w stanie sobie poradzić. Warto z tych dwóch zadań uczynić program głoszenia Ewangelii.

4. Z ŻYCIA WZIĘTE. „Czy w dziedzinie moralności zachodnia cywilizacja burżuazyjna nie wyznaje zasady, że nie istnieje absolutne dobro i zło wynikające z odwiecznego Bożego porządku, ponieważ dobro i zło to pojęcia względne, które całkowicie zależą od indywidualnego punktu widzenia? Właśnie z tego powodu, kiedy w świecie Zachodu trzeba zdecydować, co jest dobre, a co złe, przeprowadza się sondaż. Zapomina się przy tym, że wola większości nie uczyni niczego dobrym. To co dobre, jest bowiem dobre nawet wtedy, gdy nikt nie wybiera dobrze, a to, co złe, jest złe nawet wtedy, gdy wszyscy wybierają źle. Pierwsze w dziejach chrześcijaństwa badanie opinii publicznej przeprowadzono przed domem Piłata i dało ono zły wynik. Czym różni się burżuazyjna negacja absolutnych standardów dobra i zła od ideologii komunistycznej? Komunizm również neguje istnienie odwiecznego porządku i uznaje, że opinia zbiorowości jest czynnikiem decydującym. Jednak w typowo bizantyjskim, despotycznym stylu stwierdza też, że opinia publiczna jest zbyt niejasna i pozbawiona wartości, dlatego ostatecznie to partia powinna decydować, co jest dobre, a co złe. To, co partia uzna za właściwe, jest właściwe, a to, co partia uzna za błędne, jest błędne. Nie ma innego sumienia poza sumieniem państwowym i innej moralności poza państwową moralnością. Tak oto osiemnastowieczna koncepcja, według której człowiek w swoim moralnym postępowaniu nie powinien brać pod uwagę istnienia innego świata, doprowadziła do powstania czystego materializmu, który prześladuje każdego, kto chciałby żyć według moralnych zasad ustanowionych w innym świecie” (F.J. Sheen, Komunizm i sumienie Zachodu, Kraków, 2022, s. 78-80).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *