Blog
Czwartek XXVI tydzień zwykły, świętych Aniołów Stróżów
W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?»
On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie». (ŁK 18, 1-5.10)
Wsłucham się w pytanie uczniów: „Kto właściwie jest największy?”. Czy podobne pytanie żyje we mnie? Co mogę powiedzieć Jezusowi o moim pragnieniu uznania, znaczenia i wielkości?
Wyobrażę sobie Jezusa, który staje przede mną z małym dzieckiem i mówi do mnie: „Jeśli się nie odmienisz i nie staniesz jak dziecko, nie wejdziesz do królestwa niebieskiego” (ww. 2- -3). Jakie uczucia wywołują we mnie te słowa? Powiem o tym Jezusowi.
Poproszę Jezusa, aby pokazał mi moją pychę i chore poczucie wielkości, które nie pozwala mi żyć w prostocie i wolności dziecka. W czym najbardziej boję się uniżania? Jakiej życiowej odmiany potrzebuję najbardziej?
Jezus mówi mi, że „mali” posiadają w niebie swoje szczególne miejsce (w. 10). Przywołam na pamięć „maluczkich”, z którymi przebywam na co dzień. Kto to jest? Co mogę powiedzieć o mojej wrażliwości na ich słabość i biedę?
Przyniosę Jezusowi i Ojcu moich maluczkich, z którymi żyję na co dzień. Co jest ich największą potrzebą? O co chciałbym prosić dla nich? Powierzę każdego z nich i siebie naszym Aniołom Stróżom.
Poproszę Anioła Stróża, aby pomógł mi stanąć przed Jezusem z całą moją biedą i małością. Wyznam Mu szczerze to, co obecnie przeżywam jako swoją największą słabość. Oddam Mu siebie i będę Go prosił: „Prowadź mnie do Ojca. Nie pozwól, abym kiedykolwiek zginął”.
Krzysztof Wons SDS (za „Niezbędnik katolika”)