Lectio Divina

Wtorek V tydzień Wielkiego Postu

Jezus powiedział do faryzeuszów: «Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie». Mówili więc Żydzi: «Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie?» A On rzekł do nich: «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach waszych». Powiedzieli do Niego: «Kimże Ty jesteś?» Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż do was mówię? Wiele mam w waszej sprawie do powiedzenia i do osądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał, jest prawdomówny, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego». A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba». Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

aby nie stracić wiary…                                                               

Nie potrzeba robić żadnej wnikliwiej analizy religijności        w Polsce, aby stwierdzić, że wiara ludzi jest coraz słabsza, że religijność w ostatnich kilkunastu latach przechodzi poważny kryzys. Dlaczego tak jest? Odpowiedzi jest wiele: laicyzacja, dobrobyt, słabości księży, sekularyzacja, gonitwa za pieniądzem, wyjazdy zagraniczne, ogólne osłabienie morale ludzi… Okazuje się, że każda odpowiedź jest w jakiejś mierze prawdziwa.

Z Jezusem spotykali się ludzie z różnych powodów: niektórzy       z potrzeby serca; niektórzy z ciekawości; niektórzy chcieli tylko Go na „czymś” przyłapać, aby móc oskarżyć; niektórzy szukali pociechy i uzdrowienia. Właściwie każdy z czymś do Jezusa przychodził i miał wobec Niego jakieś oczekiwania. A On z wielką miłością i cierpliwością głosił im prawdę o Ojcu, który patrzy na swoje dzieci z miłością. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego (zob. J 8, 21-30).

Co ma wspólnego osłabienie religijności z dzisiejszą Ewangelią? Niektórzy właśnie dlatego, że słuchali tego, co Jezus mówił, przyjmowali wiarę. A św. Paweł mówił: Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa (Rz 10, 17). Wniosek zdaje się być jasny: moja wiara jest coraz silniejsza dlatego, że słucham Jezusa; umiera zaś dlatego, że nie słucham tego, co Bóg mówi. Religijność Polaków gwałtownie spadła, bo w naszych domach nie czyta się Biblii. Co z tego, że ona jest w domu?        Co z tego, że leży na stoliku? Jeśli nie będę słuchał Boga, jeśli nie będę czytał Pisma Świętego, stracę wiarę; bo wiara rodzi się z tego,  co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa.

Panie Jezu, Ty jesteś słowem Ojca. Dziękuję Ci za każde słowo, które mówisz do mnie. Dziękuję Ci za Pismo Święte, które mam w domu i proszę Cię: naucz mnie Ciebie słuchać i daj mi zrozumienie tego, co usłyszę, przeczytam. (ks. Eugeniusz Ploch)

I. O czym mówi Bóg?

Kolejna trudna rozmowa Jezus z faryzeuszami. Nasz Zbawiciel oznajmia, że Jego misja na ziemi się kończy, niedługo odejdzie z tego świata. Mówi szczerze faryzeuszom, że ich drogi całkowicie się rozejdą, ponieważ nie zrozumieli i nie chcieli przyjąć tego, co im mówił. Nie pojęli przede wszystkim, że jest Synem Bożym, zapowiadanym Mesjaszem. Są zamknięci na słowa Jezusa nawet wówczas, gdy powołuje się na wydarzenia z księgi Wyjścia i słowa Mojżesza, który powiedział, że imię Boga, brzmi: „Ja jestem”.

II. Co Bóg mówi do mnie?

Jezus wypowiada gorzkie i przesiąknięte smutkiem słowa: „Będziecie Mnie szukać i w grzechu pomrzecie”. Ma świadomość, że został odrzucony przez zdecydowaną część stronnictw faryzeuszów. Zrozumieją swój błąd, ale nie wszyscy i dopiero po śmierci. Wtedy będzie już za późno. Dla większości faryzeuszów oznaczało to, że będą umierać ze świadomością grzechu – zlekceważenia i odrzucenia Mesjasza. Uświadomię sobie prawdę, że na nawrócenie nigdy nie jest za późno, ale gdy będę zbyt długo zwlekał z poprawą życia, to w pewnym momencie może być za późno i – nie daj Boże – bym umierał w grzechu.

„Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie”. Jezus przypomina, że podążanie za Nim domaga się wiary, czyli osobistego wyboru Jezusa jako Pana i Zbawiciela i przylgnięcia do Niego. Czy miałem taki moment w moim życiu, że Jezus świadomie i dobrowolnie został przeze mnie wybrany?

Wybór wiary w Jezusa, że jest prawdziwie Synem Bożym pozwala żyć w pełnej komunii z Nim, a to oznacza, że mam dar trwania w łasce uświęcającej, czyli siłę i odwagę do unikania grzechów, a w przypadku upadku, podniesienia się z nich. „Jeśli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich”.

Faryzeuszy stać tylko na pytanie skierowane do Jezusa: „Kimże Ty jesteś?”. Jezus wielokrotnie dawał do zrozumienia, a czasami wprost, że jest obiecanym Mesjaszem. A oni cały czas nie chcieli wierzyć Jezusowi i uwierzyć w Jego boskie pochodzenie. Odrzucali, że jest w niezwykłej jedności z Bogiem Ojcem. A Jezus zapewniał: „Ten, który Mnie posłał jest ze Mną”, i wszystko, co czyni wypływa z Ich miłosnej więzi.

III. Do czego Bóg mnie wzywa?

W modlitwie powiem: Jezu, jesteś moim Panem i Zbawicielem. W Ciebie wierzę, Tobie ufam, Ciebie kocham. Ty, mnie prowadź”.

Piotr Koźlak CSsR

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *