Blog
18 września – święto św. Stanisława Kostki, patrona Polski
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.
ks. prof. Wojciech Zyzak
Miarą mądrości – życie nieskalane
W 1995 roku na watykańskiej liście filmów fabularnych, które propagują szczególne wartości religijne, moralne lub artystyczne, znalazł się japoński film Kona Ichikawy z 1956 roku Harfa birmańska. Akcja rozgrywa się w 1945 roku w Birmie. Młody japoński żołnierz Mizushima jest bardzo lubiany przez kolegów. Jego umiejętność gry na lokalnym instrumencie (saungu) nie tylko umila życie jego towarzyszom, ale przydaje się również jako sygnał ostrzegający o grożącym niebezpieczeństwie. Ciężko ranny na wojnie Mizushima został wyleczony przez buddyjskiego mnicha. W przebraniu swojego wybawcy podjął wędrówkę przez Birmę celem dołączenia do oddziału. Po drodze, napotykając liczne trupy poległych japońskich żołnierzy, oddaje im ostatnią posługę pochówku poprzez kremację. Czynność ta oraz widziane po drodze zniszczenia wojenne i ludzkie cierpienie zmieniają go wewnętrznie. Gdy w końcu dociera do towarzyszy, nie przyłącza się do nich, lecz postanawia zostać w Birmie jako buddyjski mnich. W ostatniej scenie filmu przychodzi pod druty obozu, by jeszcze raz zagrać na harfie swoim towarzyszom. Tę historię można by równie dobrze opowiedzieć o niejednym powołaniu chrześcijańskim. Wzorem opuszczenia najbliższych ludzi, by być „w tym, co należy do Ojca”, jest dorastający Chrystus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii według św. Łukasza.
Podobne wewnętrzne przekonanie o powołaniu kierowało życiem św. Stanisława Kostki. Ze względu na jego młody wiek stosujemy do niego zarówno słowa Pierwszego Listu św. Jana Apostoła: „Piszę do was, młodzi, że zwyciężyliście Złego”, jak i Księgi Mądrości: „Sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości – życie nieskalane”. Warto w tym kontekście przytoczyć wyjątek ze sprawozdania rocznego o stanie kolegium jezuickim w Wiedniu: „Pewien młody Polak, szlachetnego rodu, lecz bardziej jeszcze szlachetny cnotą, przebywał u nas w Wiedniu przez dwa lata i nalegał o przyjęcie go do zakonu. Spotykał się jednak zawsze z odmową; nie wypadało przyjmować go bez zgody rodziców, był bowiem naszym konwiktorem i uczniem naszego gimnazjum, poza tym zaistniały jeszcze inne powody odmowy. Nie mając więc nadziei na urzeczywistnienie tutaj swoich zamiarów, wyruszył przed paroma dniami w niewiadomym kierunku, pragnąc zapewne uczynić to gdzie indziej. Zostawił on wielki przykład stałości i pobożności; wszystkim drogi, nikomu nie przykry, młody wiekiem, ale dojrzały roztropnością, niewielki wzrostem, lecz wielki duchem. Słuchał codziennie mszy świętej, częściej od innych spowiadał się i przyjmował komunię świętą, i długo się modlił. Studiował retorykę i nie tylko dorównywał innym w nauce, ale i prześcigał tych, którzy do niedawna jego przewyższali. Dzień i noc rozmyślał o Panu Jezusie i o Towarzystwie Jezusowym. Ze łzami prosił przełożonych o przyjęcie, pisał też listy do legata papieskiego, by nakłonił naszych do tego. Lecz wszystko na próżno. Dlatego postanowił wbrew woli rodziców, braci, znajomych i powinowatych, gdzie indziej i na innej drodze szukać dostępu do Towarzystwa Jezusowego. (…) Wyrzekł się dość znacznej ojcowizny, pozostawił odzież, której używał w domu i w szkole, a przywdziawszy płócienne i pospolite odzienie, z kijem w ręku udał się w drogę jak zwyczajny ubogi prostak. Tylko Bóg wie, co będzie z nim dalej, ufamy jednakże, że to wszystko się stało nie bez natchnienia Bożego. Był zawsze taki stały w swoim postanowieniu, iż wydaje się nam, że w tym wypadku działał pod wpływem łaski, a nie z jakiegoś chłopięcego kaprysu”.
Każde powołanie zakonne jest tajemnicą. Jedno z najbardziej spektakularnych to przypadek Dolores Hart, zakonnicy z Connecticut, która w młodości, jako aktorka, całowała się z Elvisem Presleyem. Gdy zagrała w 1961 roku we Franciszku z Asyżu, podczas zdjęć w Rzymie poznała Jana XXIII. Przedstawiła się: „Jestem Dolores Hart, gram Klarę”. W odpowiedzi usłyszała: „Ty jesteś Klarą”. Słowa papieża wywarły na niej wielkie wrażenie. Została zakonnicą. W wywiadach podkreślała, że nie opuściła Hollywood ze względu na jego „zepsucie”. Po prostu poczuła powołanie i poszła za głosem serca. W 2012 roku s. Dolores została bohaterką nominowanego do Oscara dokumentu Bóg jest większy niż Elvis. Pojawiła się nawet na czerwonym dywanie podczas ceremonii wręczenia nagród, wzbudzając sporą sensację. Oczywiście miała na sobie habit. Jako jedyna zakonnica została członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej.
**************************************
Piotr Koźlak CSsR
Nie wszystko musi być zrozumiałe
I. O czym mówi Bóg?
Józefa, Maryja i Jezus, wspólnota rodzinna ukazana jest w Ewangelii Łukasza jak wiele innych rodzin. Swoją religijność i przywiązanie do Boga wyrażał jak ówcześni Żydzi, min. przez ofiarowanie swego pierworodnego syna w świątyni, dar pary synogarlic czy coroczne pielgrzymki do Jerozolimy. W czasie drogi powrotnej „młody Jezus pozostał w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzice”. Poszukiwania trwały trzy dni. Gdy Go odnaleźli w świątyni usłyszeli zaskakujące zdanie z ust Jezusa, którego nie rozumieli. Brzmiało tajemniczo, ale jednocześnie wskazywało, że Jezus wie kim jest i jakie ma do wypełnienia zadanie powierzone od Ojca.
II. Co Bóg mówi do mnie?
„Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy”. Łukasz ewangelista wyraźnie podkreśla, że nie była to pierwsza pielgrzymka do Miasta Świętego Maryi i Józefa. Święto Paschy było dla nich ważnym wydarzeniem. Razem ze swoim rodakami przezywali najważniejsze chwile związane z wyzwoleniem z niewoli egipskiej i przejściem, by żyć jako wolni ludzie. Pomyślę, jak ja przeżywam najważniejsze wydarzenia liturgiczne? Czy się do nich przygotowuję? Dlaczego są dla mnie ważne?
„Jezus został w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego rodzicie. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych”. Spróbuję wczuć się w nerwowość Maryi i Józefa, gdy spostrzegli, że Jezusa nie ma wśród ich najbliższych. Czy zdarzyła się w historii mojej rodziny, że ktoś z najbliższych zaginął, nikt nie wiedział, gdzie jest i jak go szukać? Przypomnę sobie moje przeżycia, jakie emocje wówczas najbardziej dochodziły do głosu?
„Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go”. Maryja z Józefem włożyli wiele trudu, by odnaleźć swego Syna. To zdanie prowadzi mnie sytuacjom, w których zagubiłem Jezusa, to znaczy moje więź z Nim bardzo osłabła, nie miałem czasu i potrzeby, by trwać z Nim na rozmowie, przybywać do Kościoła, korzystać z sakramentów świętych. Czy wówczas miałem pragnienie odnalezienia Go, to znaczy, by moja miłość i przyjaźń do Jezusa odżyły na nowo? Czy czyniłem wysiłek w tym kierunku, by relacja z Bogiem była jak dawnej? Czy mogę powtórzyć za Maryją słowa: „Z bólem serca, Jezu, szukałem Ciebie”.
Jezus na pytanie Matki: „Synu, czemuś nam to uczynił?”, odpowiada swoim rodzicom trudnym pytaniem: „Czy nie wiedzieliście, ze powinienem być w tym, co należy do Mego Ojca?”. Pierwszy raz Maryja z Józefem słyszą swego Syna, gdy mówi zdecydowanie o swym posłannictwie. Nie wszystko dla nich było jasne i zrozumiałe. Uświadomię sobie, że nie wszystko, co związane z wiarą, czy pełnieniem woli Bożej musi być od raz w pełni zrozumiałe. Czasami Pan Bóg pozwala, by tajemnice Królestwa Bożego stawały się jaśniejsze z biegiem czasu.
III. Do czego Bóg mnie wzywa?
Pomyślę, kiedy w najbliższym czasie mógłbym się udać do jakiegoś sanktuarium?