Lectio Divina

Poniedziałek XII tydzień zwykły

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata». (Mt 7, 1-5)

I. O czym mówi Bóg?

Siódmy rozdział Ewangelii wg św. Mateusza zaprasza mnie, abym przypatrzył się słowom, które wypowiadam o innych. Słowa, które wypowiadam są bardzo ważne.  Mogą być osądzaniem, oskarżaniem lub poddaniem w wątpliwość wiarygodności innych osób. Słowa, które wypowiadam mogą dla kogoś być wsparciem, pomocą, wprowadzać pokój, albo mogą ranić, krzywdzić, sprawiać komuś przykrość lub wprost być niesprawiedliwe. Jezus przypomina także, że nie można zarzucać komukolwiek jakiejś winy, jeśli samemu popełnia się takie same, lub jeszcze gorsze czyny.

II. Co Bóg mówi do mnie?

Już w pierwszym zdaniu Jezus mówi, abym unikał osądzania innych: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Dlaczego to tak istotne? Ponieważ nigdy do końca nie wiem, jakie były intencje postępowania kogoś, nie wiedzę tak naprawdę, co się dzieje w sercu drugiego człowieka. Mój osąd bardzo często jest tylko subiektywny i może być zabarwiony tylko osobistą – lepszą lub gorszą – relacją do innego.  Zapytam się, czy zdarzały mi się zbyt pochopne osądzanie innych? Jeśli tak, to czy potrafiłem przeprosić?

„Abyście nie byli sądzeni”, tzn. że bardzo często po moim oskarżeniu następuje rekcja odwrotna w moją stronę. Nakręca się wówczas zamknięty, diabelski mechanizm wzajemnego oskarżania się, z którego trudno się wydostać i ciężko zatrzymać. Jedynym rozwiązaniem jest nie rozpoczynać osądzania innych. A jeżeli już się zaczęło, jak najszybciej pierwszemu przerwać. Czy zdobyłem się kiedyś na taki gest?

Krzywda osądzania działa w obie strony: mogę ja osądzać i mogę być osądzany. Przypomnę sobie sytuacje, w których bolało mnie serce z powodu nie sprawiedliwej oceny mojego postępowania. Czego dotyczyło osądzenie mnie? Czy potrafiłem przebaczyć lub okryć  milczeniem te trudne sytuacje? Jeżeli niesprawiedliwe osądy dalej mnie bolą, powierzę je Jezusowi i poproszę o uzdrowienie moich wspomnień.

„Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki w swoim oku nie dostrzegasz?”. Błędy innych ludzi mogą stać się dla mnie pretekstem do usprawiedliwiania gorszego postępowania w moim życiu. To grozi każdemu. Ból krzywdy osądzania, jaki doświadczyliśmy od innych może zasłonić moje niegodne postępowanie. Chodzimy wówczas jak we mgle, nie widzę jak sam źle postępuję. Czy miałem kiedyś takie doświadczenie?

Dlatego Jezus daje mi niezwykle mądrą radę: „Wyrzuć najpierw drzazgę ze swego oka…”. Najpierw muszę w prawdzie patrzeć na siebie i swoje postępowanie. Gdy prawdziwie będą patrzył na siebie wówczas w prawdzie będą patrzył na innych. Pomocą w odnawianiu czystości intencji i pomaga lepiej i życzliwiej patrzeć na drugich to sakrament pojednania. Czy regularnie korzystam z sakramentu pojednania?

III. Do czego Bóg mnie wzywa?

„Jeśli pragniemy podążać  śladem Jezusa, musimy stać się obrońcami innych przed Ojcem, a nie ich oskarżać. Idź, pomódl się i broń go przed Ojcem, jak to robi Jezus” (papież Franciszek).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *