Blog
Sobota III tydzień zwykły, św. Jana Bosco
Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.
A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.
Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»
Mk 4, 35-41
I. O czym mówi Bóg?
Widzimy Jezusa po całym dniu pracy. Pod wieczór przeprawia się z apostołami na drugą stronę jeziora. Wkrótce po odpłynięciu od brzegu apostołowie doświadczają mocy Jezusa, który ucisza burzę. Widzieli już Jezusa uzdrawiającego, a jednak nie mogą się nadziwić kolejnemu cudowi. Widzą Jezusa, obserwują Go, doświadczają mocy Jego słów,a jednocześnie pytają: „Kim On jest?”
II. Co Bóg mówi do mnie?
„Nagle zerwał się gwałtowny wicher”. Od początku chrześcijaństwa łódź jest symbolem naszego życia. Są chwile spokojnie, ale od czasu do czasu, tak jak na morzu zdarzają się burze. Podobnie dzieje się w życiu każdego człowieka. Łódź naszego życia, gdy kołysze się zbyt gwałtownie, boimy się katastrofy życiowej. Często wówczas panikujemy, tak jak apostołowie. Z jednej strony wiemy, że Bóg jest obecny w naszym życiu, a jednak zachowujemy się, jakbyśmy nie ufali, że w każdej chwili jest nam gotowy przyjść z pomocą. Pomyślę, jak zachowuję w się trudnych chwilach życia. Gdy zdarzają się „burze życiowe”, czy mam pewności opieki Bożej?
„Nauczycielu, nic Cię nie obchodzi, że giniemy”. Apostołowie nie proszą Jezusa o pomoc, ale zarzucają Mu bezczynność. Mają pretensję do Jezusa, że nie interesuje się ich trudnym położeniem. Zastanowię się, czy wyrzuty i słowa pretensji apostołów nie znajdują się także w moich ustach? Życie codzienne jest mocno dynamiczne i na pewno zdarzają się zaskakujące sytuacje, z którymi nie zawsze mogę sobie poradzić. Może się zdarzyć, że wówczas wyrzucam z siebie zdania, w stylu: „Bóg nie interesuje się moim życiem”. Czy w trudnych wydarzeniach potrafię wpatrywać się w Jezusa, i powierzyć Mu swoje troski? Czy wierzę, że wszystko jest w Jego rękach? Czy ufam w bliskość Jezusa w momentach, gdy tracę panowanie nad moim życiem?
III. Do czego Bóg mnie wzywa, czyli moje postanowienie.
Opowiem na modlitwie Bogu o moich „burzach duchowych” i lękach.