Lectio Divina

Wtorek I tygodnia

Mk 1, 21–28

Bo każdy czegoś ode mnie chce…
Wybieram numer do znajomego. Rozmawiamy dłuższą chwilę. Na zakończenie mówię: „Niech ci się dobrze wiedzie, pozdrów ode mnie całą rodzinkę!”. A on pyta: „Nie zapomniałeś o czymś jeszcze?”. Odpowiadam: „A o czym miałbym zapomnieć?”. Kiedyś wyjaśnił mi swoją postawę, mówiąc, że ludzie dzwonią do niego tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują. Rozmawiając ze mną, z przyzwyczajenia zapytał, czy nie zapomniałem go o coś poprosić. I dodał: „Bo każdy czegoś ode mnie chce!”.

Myślę, że nie tylko on jest do tego przyzwyczajony. Niestety. A przecież nieraz dane nam było doświadczyć, że ktoś zupełnie bezinteresownie, bez ukrytej intencji, tak po prostu był przy nas. Jezus przychodzi i staje przy mnie całkowicie bezinteresownie. Wiem o tym, a jednak czasem w głębi duszy wołam jak opętany z dzisiejszej Ewangelii: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?

A On przychodzi, by mnie uzdrawiać, przynieść mi pokój. On przychodzi, bo mnie kocha i chce ze mną być. Zwyczajnie i po prostu – chce ze mną być!

Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją bezinteresowną obecność przy mnie. Dziękuję, że przychodzisz do mnie ze względu na mnie samego, a jeśli czegoś ode mnie chcesz, to dlatego, że pragniesz, bym był szczęśliwy. Dziękuję Ci, Jezusie Nazarejczyku!

ks. Eugeniusz Ploch, Minutka ze słowem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *